Recenzja Psorinokosmetyków - Nowa linia produktów siarczkowych Dr. Dudy

Recenzja Psorinokosmetyków - Nowa linia produktów siarczkowych Dr. Dudy


Dostałam jakiś czas temu do testów produkty firmy Dr. Duda z ich najnowszej serii Psorinokosmetyków. Byłam jej ogromnie ciekawa, ponieważ uwielbiam siarczkowe kosmetyki przy mojej łuszczycowej skórze - choć wiem, że nie każdy może je stosować, gdyż może uczulać bądź podrażnić skórę. Pamiętam, że używałam maści i kąpieli siarczkowych jeszcze podczas leczenia w szpitalu dermatologicznym i byłam bardzo zadowolona z efektów. Dodatkowo, oliwka siarczkowa ma w sobie cholesterol - kolejny składnik często wykorzystywany w maściach robionych.
Zaznaczę, że kosmetyki dostałam za darmo, bez żadnych zobowiązań i opinii "z góry". Mam po prostu podzielić się z Wami moją, w 100% szczerą opinią po ich używaniu. Bardzo mi zależy na Waszym zaufaniu i nigdy nie zgodzę się na współpracę, która nie będzie z mojej strony szczera czy mająca mydlić Wam oczy. Podkreślę również, że na każdego kosmetyki mogą działać inaczej. Jednemu pomogą, drugiemu nie, a jeszcze inny nie zauważy różnicy. 
Co zawiera w sobie woda siarczkowa? 
Między innymi: Miedź, Cynk, Wapń czy Magnez.


W zestawie znajdował się żel siarczkowy oraz (dla mnie zupełna nowość) oliwka siarczkowa. Jest to dwuetapowa pielęgnacja, którą stosujemy na chwilę przed kąpielą - producent zaleca nawet dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Dodatkowo dostałam próbkę Maski Siarczkowej.
Psorinokosmetyki są oparte na składnikach pochodzenia naturalnego na bazie wody siarczkowej z Buska-Zdroju i są podobno podstawowym preparatem stosowanym podczas kuracji przeciwłuszczycowej w Hotelu Słonecznym Zdrój w Busku-Zdroju. 
Swoją drogą, chętnie się tam kiedyś wybiorę i przetestuję na sobie te kurację i oferty, które proponuje to miejsce . Dajcie znać, czy chcielibyście przeczytać taką recenzję z pobytu w tym Medycznym SPA tu na blogu i zobaczyć, jak to wszystko wygląda na miejscu na moim instagramie :) 
Wracajmy do kosmetyków!


Krokiem pierwszym jest Żel siarczkowy - Serum mineralne.
Należy nałożyć go w małej ilości na miejsca z łuszczącą się, suchą skórą. Delikatnie wmasowujemy i pozostawiamy do wchłonięcia. 
Następnie krok drugi - Oliwka Siarczkowa. Nakładamy ją na jeszcze wilgotną skórę po pierwszym produkcie (maksymalnie po 20 minutach) i zostawiamy na drugie tyle. Wchodzimy pod prysznic lub do wanny i zmywamy wszystko delikatnym płynem myjącym. Po wszystkim oczywiście nawilżamy ulubionym balsamem - obowiązkowy punkt po każdej kąpieli! :) 
Poniżej macie dokładny skład obu produktów:

Żałuję, że nie mam żadnych zdjęć podczas ich stosowania. Tak pochłonęło mnie testowanie i rzeczy z życia codziennego, że zwyczajnie o tym nie pomyślałam. Nim się obejrzałam, produkty mi się skończyły i dosłownie wydłubywałam resztki załączoną pompką - to znaczy, że się polubiliśmy. Łuski było coraz mniej a skóra, nawet ta bez zmian wyglądała na bardziej odżywioną. 

Opakowania i etykieta cieszą oko. Jak to jeden z Was napisał na Instagramie, wyglądają dość luksusowo. To prawda, moim zdaniem spokojnie mogłyby stanąć w drogerii pomiędzy kosmetykami z wyższej półki, co nie jest oczywiste w dermokosmetykach. Choć rzecz jasna nie to jest najważniejsze, to jako osoba, która lubi otaczać się ładnymi rzeczami doceniam również i ten szczegół :) 

Zapach - jak to przy produktach siarczkowych, jest dość silny ale kwestia przyzwyczajenia. Mi osobiście po chwili on zupełnie nie przeszkadza, jednak dla bardziej wrażliwych może być drażniący. Na szczęście szybko się ulatnia. 

Pojemność i cena - ja miałam opakowania 2 x 100g. Cały zestaw starczył mi na niecały miesiąc, ale przyznam, że go nie oszczędzałam. Obecnie koszt takiego zestawu to 69zł.
Jest dostępny też większy zestaw 2 x 500g za 299zł w promocji. Dosyć sporo, jeśli spojrzeć na to, że to dodatek do pielęgnacji ale jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, to czemu nie. Producent zakłada, że starczy to nawet na 400 aplikacji.

Czy wrócę do tych produktów? Zapewne tak! Są nieco łatwiejszą, niebrudzącą wszystkiego wokół alternatywą dla klasycznej Maski Siarczkowej - czy to Dr. Dudy czy innych marek. 
Butelki z pompką, bezbarwny żel oraz żółta oliwka, która na skórze traci swój kolor tj. nie brudzi, są znacznie wygodniejsze na codzień. Szczególnie zainteresowała mnie oliwka. Bo choć nazwa sugeruje, że będzie to tłusty produkt to wcale taki nie jest. 

Produkty te można kupić na stronie internetowej producenta: SKLEPDRDUDA.PL

Podoba się Wam taka seria recenzji produktów do stosowania przy łuszczycy? Może następnym razem dałabym więcej obrazowych zdjęć jaką mają one konsystencje, jak skóra wygląda tuż po nich? Dajcie koniecznie znać 🐞
Sterydy na łuszczycę. Jak to z nimi jest?

Sterydy na łuszczycę. Jak to z nimi jest?

Na samym wstępie tego wpisu, chcę zaznaczyć, że mój blog nie jest stroną medyczną. Nie zastąpię konsultacji i wizyty u lekarza. Dzielę się tu swoim doświadczeniem bądź nabytą wiedzą. Pokazuję temat łuszczycy ze strony pacjenta, który się z nią zmaga. Ale nie jestem nieomylna! Jestem zwykłym, szarym człowiekiem, który chce szerzyć temat łuszczycy dalej i dać innym chorym znać, że nie są z tą chorobą sami na świecie :) Dobra, porozmawiajmy o sterydach!


Sterydy to obszerny i ciężki temat. Są ich zwolennicy jak i zawzięci przeciwnicy. Jednak, czy jest się czego bać?
Gdy byłam młodą dziewczynką - okres szkoły podstawowej, Pani dermatolog przepisywała mi w kółko i w kółko sterydy. Stosowałam je bardzo długo, nieświadoma ich poprawnego stosowania. Jedyną informacją, jaką wtedy przekazano mojej mamie to zdaje się: ,,stosować raz/dwa razy dziennie na zmiany na skórze". Przepisywany na raz był steryd na owłosioną skórę głowy wraz ze sterydem na powierzchnię ciała. 
Jedyne co pamiętam z tego okresu to bardzo szybkie wizyty u dermatologa. Małe pokazanie lekarzowi jednego z obszarów skóry gdzie były zmiany i od razu wypisanie recepty na maść sterydową + ewentualnie maści robione. I tak w kółko i w kółko i w kółko.. 
Dzisiaj prawdopodobnie efektem tego jest kilka pękniętych naczynek na moich nogach + żylak na łydce. Używałam ich stanowczo za długo i za dużo.


Tymczasem, sterydy trzeba stosować bardzo ostrożnie i regularnie. 
Jeżeli lekarz nam ją przepisuje i nie tłumaczy jak powinno się ją stosować - dokładnie go dopytajmy - a w najlepszym przypadku, poprośmy o rozpisanie na kartce. Zdaje sobie doskonale sprawę, że nie każdy lekarz jest skory do takiej wymiany zdań - mimo, że przepisując lek - powinien. W tym przypadku rozważyłabym zmianę lekarza. Mamy do tego prawo i powinniśmy z niego korzystać, gdy coś jest nie tak. Uważam, że warto szukać go aż do skutku. W końcu poświęcamy mu w jakimś stopniu swoje zdrowie. Jeśli nie jesteście w stanie znaleźć dobrego lekarza, warto zgłosić się do Stowarzyszeń. One często mają kontakt z różnymi placówkami czy konkretnymi lekarzami. Z chęcią Wam pomogą w poszukiwaniach, gdyż zwyczajnie zazwyczaj sami chorują na łuszczycę i wiedzą, z czym to się je. Chcą pomagać innym. Czemu więc nie skorzystać z tego? 
Warto zapytać wujka Google, niewykluczone, że jakiś jest w Waszym regionie :)



Jeśli jednak już po ptokach.. naprawdę warto wypytać o to farmaceutę. 
Jakiś czas temu, gdy z natłoku pytań zapomniałam zapytać lekarza o prawidłowe stosowanie właśnie sterydu po długim okresie nieużywania go - postanowiłam zapytać farmaceutę. Ale nie na zasadzie "ej ty, gadaj szybko jak to stosować". Podając jej recepty miło zapytałam, czy mogłaby mi wytłumaczyć jak powinno to wyglądać bo lekarz mi nie wyjaśnił, a choruję na łuszczycę, już się w tych wszystkich mazidłach gubię a sterydów się trochę obawiam. Strzał w dziesiątkę.



Nie dość, że dostałam odpowiedź na moje pytanie, to zapisała mi na kartce produkty, na które warto przy łuszczycy zwrócić uwagę. Przy nich, zapisała ceny, które wyszukała w systemie apteki. Nie nalegała wcale na ich sprzedaż. Wręcz powiedziała, bym sprawdziła je sobie na spokojnie w internecie, poczytała i ewentualnie wróciła. Wracając do sterydów. Wytłumaczyła mi, że powinniśmy je odstawiać stopniowo. Jeżeli lekarz nie zalecił inaczej, możemy stosować je raz dziennie na przykład przez tydzień, następnie co dwa/trzy dni, raz na tydzień(...) i tak stopniowo odstawiać. Jeżeli używamy ich prawidłowo - smarując naprawdę cienką warstwą, regularnie odstawiając i nie przesadzając z obszarem skóry na który je stosujemy.. to nie powinniśmy się ich bać.

Należy pamiętać jednocześnie o tym, by co jakiś czas sięgnąć po tak zwaną dawkę przypominającą, bowiem jest coś takiego jak PAMIĘĆ KOMÓRKOWA.
Jak to powiedziała Dagmara Samselska - Prezes fundacji Amicus oraz Unii Stowarzyszeń chorych na Łuszczycę i ŁZS podczas jednego z LIVE'ów przeprowadzanych na Facebooku - zmiany łuszczycowe tkwią w skórze jeszcze jakiś czas po ich zniknięciu z powierzchni.
Stosowanie jednak sterydów w momencie, gdy mamy zajęte ponad 30% skóry jest już nierozsądne. Powinno się wtedy zastosować już nie leczenie miejscowe a ogólne.
Po więcej informacji OGÓLNIE ZWIĄZANYCH Z ŁUSZCZYCĄ I ŁZS zapraszam na stronę internetową luszczyca.edu.pl.
Na zdjęciu PRZYKŁAD stopniowego odstawiania i mój sposób na niegubienie się w tym - zapisywanie w specjalnym kalendarzu :)



Na moim instagramie jakiś czas temu wspomniałam Wam, że będę tworzyć tego posta, w związku z czym mogliście poruszyć kwestie, które Was najbardziej intrygują w związku ze stosowaniem sterydów przy łuszczycy. Wybrałam te najczęściej powtarzające się. O odpowiedz na te pytania poprosiłam Dr n.med Małgorzatę Huczek  która zgodziła się udzielić nam odpowiedzi krótkich i zrozumiałych dla ludzi nie siedzących w dermatologii i medycznych określeniach. Prowadzi również swoje konto na instagramie, które z czystym sumieniem Wam polecam:
https://www.instagram.com/drhuczek


1) Jakie konsekwencje niesie za sobą długotrwałe stosowanie sterydów na całym ciele?


Długotrwała sterydoterapia powoduje zmiany zanikowe oraz naczyniowe. Konsekwencją tego np. na twarzy jest tak zwany trądzik posterydowy. Natomiast sterydy używane zewnętrznie nie działają ogólnoustrojowo zaburzając gospodarkę hormonalną, wodno-elektrolitową. W przypadku łuszczycy stosowane są na zmiany chorobowe w sposób pulsowy i mają działanie lecznice, nie destrukcyjne. Natomiast nakładane na zdrową skórę nie mając co leczyć wpływają negatywnie.




2) Czemu po odstawieniu sterydu mam nawrót a nawet pogorszenie wysypu?

Nawrót zmian jest po prostu spowodowany przerwaniem działania przeciwzapalnego.



3) Czy sterydy są szkodliwe?

Jak każdy lek może być szkodliwy, natomiast ich działanie lecznice i poprawa jakości życia przewyższa szkodliwość.



4) Czy można stosować sterydy np. rano a później opalać się na słońcu?

Generalnie leki stosujemy latem na noc. Nie powinno się na nich opalać.



5) Czy stosowanie sterydów na twarz (dokładnie na brwiach) jest bezpieczne?

W zaleceniach w ogóle nie powinno się stosować sterydów na twarz... w praktyce stosujemy ale na krótko, pulsowo np. 2x w tyg.


6) Jak je odstawiać/stosować prawidłowo, by uniknąć efektów ubocznych?

Leczenie powinno być prowadzone przez lekarza, który ocenia jak długo stosować sterydy. Ważne jest również umiejętne schodzenie ze sterydów o większej mocy na sterydy o mniejszym stężeniu i w ten sposób wyciszanie skóry i wprowadzanie jej w remisję.



7) Jaki jest Twój ulubiony steryd?

Jeśli mam być szczera, to żaden. Wolę zdecydowanie robione maści ale nie zawsze można ich komfortowo używać czy mieć czas, żeby w ogóle się wchłonęły w pędzie dnia codziennego. Jeśli miałabym wybierać, to maść Dermovate i Novate. Jedynie po nich widzę jakieś działanie. Dla porównania Belosalic - zarówno maść jak i płyn na owłosioną skórę głowy nie daje mi żadnych efektów. Zaznaczę jednak, że u kogo innego może być zupełnie odwrotnie. Każda skóra reaguje na co innego. I trzeba mieć to ZAWSZE na uwadze, że możemy się tylko zasugerować czy zainspirować tym, co pomogło innej biedronce. Nam może się to kompletnie nie sprawdzić.




Mam nadzieję, że udało mi się trochę w ludzkim świetle przedstawić temat sterydów i rozwiać pewne wątpliwości. Wszystko należy używać z UMIAREM. Nawet picie ZA DUŻEJ ilości wody, może nam się dać we znaki. Umiar, to jest słowo klucz absolutnie we wszystkim. I tego się trzymajmy :)
Copyright © 2014 ByLadybug , Blogger