Dlaczego nigdy nie polecę solarium jako sposób leczenia łuszczycy?

 


Zacznijmy od tego, że solarium zwyczajnie nie jest sposobem leczenia i nigdy nie powinno być tak traktowane. Wiem jednak, że rzeczywistość jest inna i wiele osób chorych na łuszczycę, traktuje je jako zamiennik słońca (które na wiele osób pozytywnie wpływa na zmiany łuszczycowe) czy co gorsza, zamiennik naświetlania lampami (które zawsze powinny być stosowane pod stałą kontrolą dermatologa i już jest rzeczywistym sposobem leczenia łuszczycy).


Jednak czy wiesz, że już jedna wizyta w solarium zwiększa ryzyko zachorowania na różne nowotwory skóry?

  • ·        67% - rak kolczystokomórkowy skóry
  • ·        29% - rak podstawnokomórkowy
  • ·    20% - czerniak (w Polsce nowotwór ten zajmuje pierwsze miejsce pod względem ilości zgonów na nowotwory skóry)

Przy regularnym korzystaniu z solarium oczywiście ryzyko wzrasta.


W wielu krajach – w tym w Polsce, intensywność promieniowania lamp w solarium jest znacznie większa niż intensywność promieniowania słońca. Jak to porównał Dawid Myśliwiec – doktor chemii z kanału na YT Naukowy Beukot: ,,Przewyższa ona często nawet to co dzieje się w krajach Europy Południowej i Północnej Afryki, kiedy słońce jest tam najwyżej”.


W 2010 roku kontrola łóżek opalających pokazała, że tylko 17% łóżek miało dopuszczalny poziom promieniowania. Co oznacza, że ponad 80% łóżek emitowało zbyt duże promieniowanie zagrażające zdrowiu klientów.


W 2009 roku WHO uznało że opalanie się w solarium jest tak samo wielkim zagrożeniem dla zdrowia jak palenie tytoniu, polon czy azbest.


Na moim Instagramie @byladybug.pl – a dokładniej na instastories zadałam moim obserwatorom dwa pytania:

  •   Czy chodzicie na solarium ?
  • Jeśli tak – ile razy w miesiącu?

Najczęstszą odpowiedzią była: 4 razy w miesiącu. Duża część napisała, że chodzi do solarium nawet 6-8 razy w miesiącu a rekordziści podali liczbę 10 razy w tygodniu. Łatwo więc sobie wyobrazić jak bardzo wtedy ryzyko jest już ogromne. Warto zaznaczyć, że poparzenie skóry (również słoneczne) może doprowadzić do pogorszenia łuszczycy – lub jej nawrotu.

 

Najczęstszym błędem osób uczęszczających do solarium jest zbyt długa ekspozycja na promieniowanie. Może to doprowadzić do:

  • ·       ostrych zmian w organizmie – np. rumień fotochemiczny, reakcja skóry wywołana przez działania promieni UVB (Zaczerwieniona skóra w miejscu naświetlania. Może temu towarzyszyć obrzęk, pęcherz z płynem surowniczym oraz martwica tkanek).
  • ·        Oraz do przewlekłych zmian w organizmie: fotostarzenia się skóry bądź spadek odporności organizmu poprzez zmniejszenie liczby komórek Langerhansa – co w efekcie zwiększa zachorowalność i rozwój nowotworów

Podsumowując

Wiem, że wielu osobom z łuszczycom solarium może teoretycznie pomóc. Ja też kiedyś chodziłam na solarium. Jednak czy aby na pewno warto? Tu już każdy powinien zadecydować sam i wybrać, czy woli tymczasowe polepszenie wyglądu skóry ale jednocześnie zgadza się na dalsze, długotrwałe skutki oboczne.

Według mnie lepiej korzystać z naturalnego słońca - wraz z odpowiednią ochroną SPF a najlepiej – (w związku ze zmianami łuszczycowymi) ze specjalnych lamp do naświetlania, które są stosowane pod okiem dermatologa. Solarium niesie za sobą jednak więcej negatywnych skutków, które odczujemy dopiero za jakiś czas ale część z nich – np. przyśpieszone fotostarzenie się skóry ale mamy je wręcz zapewnione.

Wybieram więc słońce wraz z odpowiednią ochroną przeciwsłoneczną (minimum SPF30!), by uniknąć m.in. poparzeń skóry, które jak pisałam wcześniej, mogą przyczynić się do pogorszenia skóry a nawet nawrotu łuszczycy jeśli jesteśmy podczas remisji choroby.

Jeśli nie mamy zmian na skórze – w celu opalenia skóry lepiej jest po prostu użyć samoopalacza. Te w piance aplikowane specjalną rękawicą do samoopalaczy naprawdę robią robotę i nie pozostawiają smug, co daje piękny kolor skóry o każdej porze roku bez negatywnych efektów ubocznych promieni UVA i UVB. – Nie polecam samoopalaczy jeśli mamy zmiany, bo zwyczajnie ciężko będzie uzyskać równomierny koloryt bez plam przy suchej, łuszczącej się skórze.

W każdym przypadku, bez względu na to czy wciąż wybierasz opalanie w solarium, na słońcu czy naświetlanie lampami sprawdzaj najlepiej raz w roku znamiona u dermatologa pod dermoskopem. Obserwuj je i nie lekceważ, jeśli zaczynają wyglądać podejrzanie – np. zmieniają kolor czy rozmiar. Pozwoli to na ewentualne szybkie wychwycenie zmian nowotworowych lub potencjalnie niebezpiecznych by uniknąć dalszych powikłań nowotworów skóry – które w niektórych przypadkach atakują również pozostałe organy.

 

Źródło:

Tanning in solarium – knowledge, attitudes and polish habits. A.Wypych-Ślusarska, G.Zieliński, K.Torzewska, J.Malinowska-Borowska


1 komentarz:

  1. Ja od jakiegoś czasu przestałam opalać się naturalnie. Teraz używam naturalnych balsamów brązujących i w kilka minut mam piękną i zdrową opaleniznę. Moja ulubiona marka to Fake Bake. W przygotowaniu skóry na aplikację takiego balsamu pomaga mi niezawodna rękawica Tan Away od GLOV. https://glov.co/pl/produkt/spa/rekawica-do-usuwania-plam-po-samoopalaczu-i-peelingu-ciala-glov-tan-away-2/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Byladybug.pl , Blogger