Jak wygląda leczenie łuszczycy w klinice dermatologicznej?

Jak wygląda leczenie łuszczycy w klinice dermatologicznej?

Hej biedronki 🐞 
Jako, że prosiliście mnie o streszczenie tego jak wygląda podleczenie łuszczycy w warunkach szpitalnych przychodzę właśnie z tym oto postem. 
Na początek pragnę zaznaczyć, że każde takie leczenie jest dobierane indywidualnie. Zależy ono zarówno od warunków, jakie ma dany szpital, od nasilenia choroby jak i samej jej historii. Na podstawie moich wcześniej sposobów leczenia było widać, że każda hospitalizacja połączona z maściami robionymi, lampami i kąpielami siarczkowo-siarkowodorowymi bądź solankowymi przynosiły najlepsze efekty. Dlatego też między innymi dlatego mój lekarz prowadzący zdecydował się na takie leczenie i tym razem. 
Na moim Instagramie regularnie dostawałam od Was pytania na temat takiego pobytu. Tutaj odpowiem na te najczęściej się pojawiające oraz przedstawię plan dnia - dzień po dniu. Zaczynamy!


Pobyt w szpitalu - dzień po dniu 

Dzień I
Po przebraniu się w piżamę na oddziale zostałam zaproszona przez mojego lekarza do gabinetu. Tam został przeprowadzony wywiad rodzinny, opowiadałam o dotychczasowych stosowanych terapiach, przekazałam wszystkie badania jakie robiłam w ostatnim czasie oraz wypisy z poprzednich szpitali.
Wypełniłam ankietę, która przedstawiała to, jak wielki wpływ psychiczny ma na mnie łuszczyca, po czym lekarz określił mój wskaźnik PASI - czyli stopień nasilenia łuszczycy. Od niego często zależy to, jakie leczenie można u nas podjąć a jakiego już nie. 

Zostałam od razu skierowana na RTG klatki piersiowej oraz Pantomogram i od razu zostały one wykonane.
Na wieczór smarowanie maścią dziegciową - która ma działanie złuszczające i smarowanie skóry głowy - płyn ze sterydem - Salbetan. Dostałam również ,,na wynos" maść natłuszczającą, którą mogłam posmarować się rano tuż po prysznicu. 


Dzień II

Z samego rana badania diagnostyczne - krew i mocz. Następnie skierowanie na przegląd stomatologiczny na chirurgii szczękowej oraz Laryngolog - Dlatego,  by wykluczyć wszelkie stany zapalne w organizmie. Mam nadzieję, że już pamiętacie, że nawet głupia próchnica może się przyczyniać do wysypu łuszczycy. Wszelkie infekcje gardła są z kolei najczęstszą ich przyczyną. Często z tego powodu pacjenci mają usuwane migdałki - oczywiście, jeśli pojawia się taka potrzeba. U mnie okazało się, że mam dziwnie asymetryczny jeden z migdałków, wobec czego muszę być pod opieką laryngologa gdyż może się okazać, że będzie potrzebna jego biopsja. 
Było to też dla mnie przeciwskazaniem do ewentualnego leczenia ogólnego, które było u mnie brane pod uwagę. 
Następnie konsultacja na oddziale rehabilitacyjnym w celu wprowadzenia kąpieli siarczkowo-siarkowodorowych. Nie każdy może je stosować, dlatego istotna jest taka wizyta u specjalisty przed ich wprowadzeniem. Do takich przeciwskazań należą między innymi: nadwrażliwość na związki siarki, bardzo niskie/niestabilne ciśnienie krwi, przewlekłe stany zapalne wątroby czy trzustki, stany po zawale serca oraz ciąża i karmienie piersią. 
Po takiej kąpieli najlepiej odczekać godzinę - dwie, by właściwości wody mogły dobrze zadziałać. Następnie została u mnie zastosowana maść robiona ze sterydem a po dwóch godzinach maść dziegciowa oraz Salbetan na skórę głowy. 

Dzień III

Kąpiel siarczkowo-siarkowodorowa. 15 min leżenia w wannie :) 
Maść natłuszczająco-łagodząca, po dwóch godzinach maść dziegciowa i Salbetan na skórę głowy 

w piątki leżę w wannie ;) 
Dzień IV
Rentgen stawów - by wykluczyć u mnie Łuszczycowe Zapalenie Stawów. Od kilku dobrych lat miewam bóle nieokreślonego pochodzenia. Na szczęście jednak ŁZS zostało u mnie wykluczone :)
Kąpiel siarczkowo-siarkowodorowa
Maść natłuszczająca
Naświetlanie lampami UVB 311
Maść dziegciowa i płyn Salbetan na skórę głowy 

Dzień V
Wymaz z gardła (w celu wykluczenia stanu zapalnego) - wyniki tego badania będę musiała jeszcze odebrać ze szpitala
Maść natłuszczająca po prysznicu
Lampy 
Cygnolina na jedną nogę na 30 min. by porównać jej działanie z działaniem maści dziegciowej oraz sprawdzić reakcję mojej skóry
Maść dziegciowa na resztę ciała oraz Salbetan na skórę głowy. 

Dzień VI
Maść natłuszczajaca po prysznicu
Maść robiona ze sterydem
Lampy
Cygnolina na jedną nogę na godzinę 
Maść dziegciowa na resztę ciała

Przykładowe posiłki w szpitalu. Obiady były całkiem niezłe :) 
1. Siostra przyjechała do mnie z połową sklepu tylko po to by wypić ze mną zimową herbatę ♥︎ Mówiłam już, że wsparcie bliskich jest niesamowicie istotne? 2. Piżama "Will wake for Prosecco" zrobiła furorę! 3. Stan skóry gdy już zaczęła schodzić łuska a zmiany robiły się płaskie! 4. Obsesja Piękna dr. Renee Engeln. Nasz wygląd ma ogromne - i okropny wpływ na nasze poczucie naszej wartości. Statystyki zamierają krew w żyłach. 



  • Jak mogę dostać się na hospitalizację z łuszczycą?

Wszystko zależy od stanu Twojej skóry i czasami również tego, jakie leczenie było dotychczas stosowane. Załóżmy, że mamy łuszczycę umiarkowaną do ciężkiej. Udajemy się wtedy do naszego dermatologa, bądź lekarza rodzinnego. Opisujemy sytuację, pokazujemy zmiany i prosimy o skierowanie do szpitala na oddział dermatologiczny. Zazwyczaj nie powinno być z tym problemu - ja dostałam je od lekarza POZ od ręki. Z tym skierowaniem zgłosiłam się do danego szpitala na konsultację z lekarzem. Wtedy dostałam informację, że zostanę przyjęta i zapisałam się na wolny termin. Często pytaliście ile czekałam na miejsce w szpitalu. Trwało to niecałe 1,5 miesiąca. Był to jednak jeden z najpopularniejszych szpitali w Warszawie (Wojskowy Instytut Medyczny na ul. Szaserów) a sam oddział  praktycznie świeżo po modernizacji. Czas oczekiwania był więc dla mnie oczywisty. Miałam wobec tego czas pozałatwiać rzeczy w kwestiach zawodowych oraz przygotować wyprawkę do szpitala :)

Kolejną kwestią powielaną w wiadomościach od Was było ,,Lekarz nigdy nie skierował mnie do szpitala. Dostaję tylko sterydy, nic więcej". 
Cóż. W szpitalu z łuszczycą dotychczas leżałam trzy razy. O ile dobrze pamiętam skierowanie do szpitala "od samego lekarza" dostałam raz. Kiedy zdiagnozowano u mnie łuszczycę, miałam 8 lat i prawie całe ciało w zmianach łuszczycowych. Kolejne dwa razy lekarza o skierowanie prosiłam ja (no - jeden raz jeszcze mama, gdyż byłam niepełnoletnia). 
Dlatego tak ważna dla mnie jest edukacja i świadomość choroby i wszystkiego co z nią związane, by wiedzieć jak działać ale i reagować. Jeżeli lekarz daje Ci TYLKO i W KÓŁKO sterydy, nie szukając innych rozwiązań - należy zmienić lekarza. Mamy do tego prawo i należy z niego korzystać. Powierzamy tej osobie co mamy najcenniejsze - czyli swoje zdrowie. Mamy jej zaufać i czuć, że chce nas wyprowadzić na prostą. Ma nas słuchać a my jej. Bez tego nie będzie sukcesu. Współpraca między lekarzem a pacjentem jest niesamowicie istotna. 
Jeżeli czegoś nie wiemy - pytajmy! Niestety ale długotrwałe stosowanie sterdydów nie powinno mieć miejsca. Mamy to napisane w każdej ulotce dołączonej do leku steroidowego. I rzeczywiście, nie każdy lekarz wytłumaczy jak powinno się je prawidłowo stosować. I wciska je na każdej jednej wizycie.
Jeżeli stan Twojej skóry jest zły, widzisz, że żadne leczenie nie przynosi efektów - poproś o zmianę leczenia bądź właśnie hospitalizację.

  • Czy pobyt w szpitalu jest konieczny? Nie można takiego samego leczenia podjąć w domu?
Można. Jednak nie każdy może sobie na nie pozwolić. To, co jest istotne w takim leczeniu to systematyczność. Czy jesteś w stanie samemu w domu smarować się maściami, często tłustymi bądź.. nie najładniej pachnącymi (Ah, ten dziegć) dajmy na to trzy razy dziennie? Do tego dodać dojazd na lampy i ewentualnie kąpiel siarczkową/solankową? 
Umówmy się. Jeżeli jesteś osobą pracującą, będzie ciężko. Dodajmy do tego sprawy życia codziennego i dzieci. Nie będzie łatwo pogodzić to z regularnym stosowaniem leczenia. Nie zapominajmy też o zmianach w miejscach, gdzie my nie jesteśmy w stanie sami dotrzeć - plecy, bądź skóra głowy. Dlatego też hospitalizacja to dobre rozwiązanie. Pielęgniarki na miejscu zawsze pomogą posmarować te ciężko uciążliwe miejsca. Do tego, jeśli leżysz w przyszpitalnej klinice dermatologicznej może zostać Ci zrobiony cały pakiet badań by wykluczyć stany zapalne w organizmie.

  • Ile trwał mój pobyt w szpitalu?
Leżałam równo tydzień. Oprócz tego dostałam też zwolnienie lekarskie (kolejny tydzień) by  móc dokończyć leczenie w domu. Dostałam receptę na maście, które stosowałam w szpitalu (dziegciowa i cygnolina), płyn Salbetan (który teraz używam co dwa-trzy dni by go odstawić) oraz piankę Enstillar - piankę ze sterydem, która ma świetne opinię i została niedawno objęta refundacją -50%! 


  • Co stosowałaś do kąpieli/zmywania maści? 
Krem oczyszczający Dexeryl. Używałam go jeszcze przed przyjściem do szpitala. Nie ma w sobie mydła oraz substancji zapachowych. Jest naprawdę świetny. Po kąpieli skóra jest delikatnie nawilżona i absolutnie nie podrażniona! Już go niestety kończę ale myślę, że na stałe stanie pod moim prysznicem. Nawet gdy będę miała remisję łuszczycy. Jednak maść dziegciową ciężko byłoby zmyć bez pomocy myjki - dziękuję za nią jeszcze raz @pani_luska 😇


I myślę, że najistotniejszą kwestią to: jaki efekt przyniósł mi ten pobyt? 
Świetny! Z dnia na dzień widzę jeszcze większą poprawę a to daje kopa. Niestety nie mam zdjęcia całych nóg przed przyjściem do szpitala, gdyż zwyczajnie nie chciałam do tego przykładać większej uwagi. Mimo nawilżania, którego nigdy nie opuszczałam nie chciałam się dłużej skupiać na łuszczycy, dlatego też troszkę mniej udzielałam się na Instagramie a więcej zajmowałam myśli czym innym. Ale mam jedno zdjęcie, gdzie widać, że było już naprawdę źle. Pokażę Wam więc porównanie stanu skóry - przed podjęciem leczenia w szpitalu i już po wyjściu z niego, na kończeniu kuracji w domu. 


Jak już pozbędziemy się łuski najważniejsze jest natłuszczanie! Absolutnie nie możemy doprowadzić do przesuszenia skóry. Rano używam pianki Enstillar - która świetnie natłuszcza te zmiany a później cygnolinę na dwie godziny, zmywam i natłuszczam co akurat mi w ręce skoczy. Wieczorami, gdy już natłuszczę skórę praktycznie nic już nie widać! Pianki używam przez 5 dni codziennie a potem będę ja stopniowo odstawiać. Z cygnoliną się okaże - mam delikatną wersję więc na pewno jeszcze trochę jej poużywam póki wyczuwam coś na skórze. Niemniej bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na tę hospitalizację. Nie można się poddawać tylko szukać innych rozwiązań. Nie osiadam jednak na laurach - mam świadomość, że ten stan nie musi być długi. Wobec tego zabieram się porządnie za moje zdrowie ogólne, zapisuję się do laryngologa i walczę, by wszelkie stany zapalne omijały mnie szerokim łukiem! 💪🏼  

Wykład ,,Trudności w leczeniu łuszczycy" - Dr. Adam Borzęcki Lublin 14.09.2019

Wykład ,,Trudności w leczeniu łuszczycy" - Dr. Adam Borzęcki Lublin 14.09.2019

Dziś zebrałam informacje z kolejnego wykładu, który miał miejsce na ostatnim Ogólnopolskim Spotkaniu Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę. Skrót z wykładu o Metotreksacie spotkał się z bardzo ciepłym odbiorem więc czym prędzej - specjalnie dla tych, którzy nie mogli dotrzeć na tę prezentację - przychodzę z kolejnym tematem.
Specjalne podziękowania dla Dominiki - czyli Pani Łuski, która dosłała mi wszelkie nagrania, które miała z tego wykładu. Mój telefon szwankował i nie byłam w stanie zebrać wszystkich ważnych informacji, które tam padły! ♥︎


Na początku przedstawiona była sama łuszczyca i jej dwa typy.

I typ łuszczycy:
  • który ma początek w młodości, poniżej 40 roku życia (ze szczytem chorowalności między 18-22 rokiem życia)
  • związek z antygenem HLA Cw6
  • łuszczyca może występować w rodzinie 
  • częste nawroty
  • infekcje paciorkowcowe

II typ łuszczycy:
  • późny początek choroby ze szczytem zachorowania około 60 roku życia
  • łuszczyca raczej nie występuje w rodzinie
  • brak związku z antygenem HLA-Cw6
  • bardziej stabilny przebieg choroby
  • zmiany skórne ograniczone
  • brak infekcji paciorkowcowych
  • w badaniach epidemiologicznych stwierdzono istotne częstsze występowanie niektórych chorób


- Choroby współistniejące - związane z przewlekłym stanem zapalnym -
  • otyłość
  • nadciśnienie tętnicze
  • nietolerancja glukozy/cukrzyca
  • hiperlipidemia
  • choroby układu sercowo-naczyniowego (jak to powiedział Pan doktor, najlepszym lekiem jest miłość. Ona pozwala, żeby te serce lepiej pracowało)  ♥︎
  • zapalne choroby jelit

- Choroby współistniejące - związane z wpływem na psychikę -
  • depresja
  • stany lękowe
  • nadużywanie alkoholu, palenie tytoniu
i tutaj została wspomniana muzykoterapia. Ona pozwala nam się wyciszyć i odstresować.

Przyczyny niepowodzenia leczenia:
  • nieprawidłowe leczenie. NIE MA takiej łuszczycy, której dzisiejsza medycyna nie jest w stanie doprowadzić do niemal całkowitego bądź całkowitego ustąpienia zmian łuszczycowych - czyli tzw. remizji, która może trwać kilka czy nawet kilkanaście lat. Potrzebne jest jednak właściwe postępowanie, kontrolowanie organizmu i szukanie odpowiedniej drogi/zmiana leczenia. 
  • błędy popełniane w trakcie leczenia przez chorego - czyli omijanie smarowań, zapominanie o przyjmowaniu leków i tym podobne. 
  • brak wiary w możliwość wyleczenia
  • problem stygmatyzacji z powodu wykwitów skórnych - chorzy czują się odrzuceni, ograniczają kontakty z innymi ludźmi, wstydzą się pójść na plażę czy do fryzjera

W kolejnej części zostały przedstawione listy od chorych. Bardzo mnie one dotknęły, choć przyznaję, że podobne wiadomości dostaję również ja. Nie są łatwe do czytania. Są pełne smutku i bezradności... ale jeżeli mamy takie myśli, warto jest się z nimi podzielić. Te akurat były wysłane do jednego ze stowarzyszeń. To naprawdę nie jest wstyd prosić o pomoc a ogromna siła i chęć walki o siebie.


Czas na sposoby leczenia łuszczycy. W większości przypadków leczenie łuszczyce pospolitej o niewielkim lub średnim stopniu nasilenia polega na zastosowaniu terapii zewnętrznej. Leczenie jest długie (kilka do kilkunastu tygodni) i wymaga systematyczności. Najlepszymi preparatami są te, które doprowadziły przy poprzednim wysiewie zmian do całkowitego ustąpienia wykwitów.
Ważne jest ustalenie przyczyny niepowodzenia terapeutycznego (zbyt krótkotrwałe zastosowanie preparatów leczniczych, stosowanie monoterapii, nieodpowiedni dobór leku). Niestosowanie się chorego do zaleceń lekarskich - wizyty kontrolne powinny być średnio co 2-3 tygodnie. 

Są pacjenci, dla których leczenie jeden raz dziennie jest dużym problemem, a inni chorzy mogą sobie pozwolić na stosowanie leków nawet trzy razy dziennie, łącząc tę terapię z kąpielami leczniczymi - efekty leczenia będą lepsze, a czas terapii zostanie znacznie skrócony.

Jak powinno wyglądać ogólne leczenie łuszczycy?
Leczenie łuszczycy przebiega dwuetapowo. Pierwszym etapem jest usunięcie nawarstwionych łusek, które uniemożliwiają działanie lecznicze preparatów maściowych. W tym celu stosuje się w pierwszych dniach leczenia: 
maści z kwasem salicylowym lub mocznikiem - dodatkowo kąpiele solankowe (3-4 kg soli na wannę). Jeżeli zmiany dotyczą skóry owłosionej głowy, zaleca się oliwkę z kwasem salicylowym lub preparaty z mocznikiem.


Sterydy przy łuszczycy?
Mówi się, że sterydy to są niedobre leki i nie można ich stosować - MOŻNA je stosować, tylko odpowiednio, żeby nie wystąpiły żadne powikłania. Niewątpliwie jest to bardzo ważny lek przy łuszczycy ale musimy zastosować odpowiedni lek steroidalny na odpowiednią lokalizację zmian. Nie należy używać mocnych maści sterydowych na skórę twarzy. Może nastąpić powikłanie w postaci grudek i krost oraz uszkodzenia delikatnych naczyń. Słabsze preparaty sterydowe o nowoczesnych podłożach mogą być zastosowane w terapii w tej okolicy, jednak tylko przez krótki czas i pod ścisłą kontrolą lekarza. 
Nie stosujmy też silnych preparatów sterydowych w zgięciach stawowych (pachwiny, okolice narządów płciowych, pachy) gdzie ze względu na specyficzne warunki może dojść do zakażenia bakteryjnego lub grzybiczego. W te miejsca można zalecać słabe maści sterydowe, najlepiej z dodatkiem antybiotyku lub leku przeciw grzybiczego.


- Łuszczyca a infekcje - 
KAŻDA infekcja pobudza odpowiedź układu immunologicznego i może wpłynąć na wystąpienie/pogorszenie objawów łuszczycy. Szczególnie:
  • infekcje bakteryjne górnych dróg oddechowych (zwłaszcza paciorkowcowe)
  • zapalenie gardła (często pierwszy wysiew łuszczycy u dzieci)
  • zapalenie ucha, migdałków, oskrzeli, płuc
  • inne infekcje: zapalenie dróg moczowych
  • infekcje wirusowe: ospa, odra, różyczka (częściej dzieci), półpasiec (u dorosłych)
  • grzybice i drożdżyce - u osób otyłych, w fałdach skóry 
  • infekcje przewlekłe: 
  • zapalenie zatok obocznych nosa
  • zębopochodne ogniska zapalne w jamie ustnej
  • zapalenie pęcherzyka żółciowego


- Łuszczyca a stres -
  • Stres może wyzwalać pierwszy wysiew łuszczycy oraz zaostrzać istniejące wcześniej zmiany skórne 
  • utrzymujący się stres zwiększa prawdopodobieństwo (szybkich!) nawrotów
  • wysiew łuszczycy (drobnogrudkowej) jako następstwo sytuacji stresowej pojawia się zwykle po 2-4 tygodniach
  • najczęstsze powody stresu: nagłe zdarzenia życiowe (śmierć bliskiej osoby, rozwód/rozstanie, wypadek) przewlekłe sytuacje stresowe (praca, dom)
Łuszczyca sama może powodować stres. Zmiany w widocznym miejscu mogą obniżać samoocenę, powodować niepokój, zakłopotanie. Tu tworzy się błędne koło

łuszczyca powoduje stres ⇿ stres powoduje zaostrzenie zmian skórnych bądź nawrotu choroby

Zmniejszenie skutków przewlekłego stresu poprzez psychoterapię lub leczenie farmakologiczne jest pomocne w leczeniu łuszczycy. Najważniejsze jest pozytywne myślenie i akceptacja siebie!



I ostatnią wspomnianą trudnością w leczeniu łuszczycy jest zmniejszanie liczby łóżek w Polskich szpitalach.. Statystycznie jest to najlepsza droga leczenia, ponieważ chory poświęca cały swój czas na zaleczaniu skóry. W momencie gdy często w codziennym życiu nie ma na to czasu, leżąc w szpitalu ma 24h na wszelkie zabiegi pielęgnacyjne skóry - smarowanie maściami, kąpiele. Tu przykład szpitala w Lublinie jak zmniejszała się ilość miejsc w klinice dermatologicznej:



Wykład ,,Nie bójmy się Methotrexatu w leczeniu łuszczycy". Lublin 14.09.2019

Wykład ,,Nie bójmy się Methotrexatu w leczeniu łuszczycy". Lublin 14.09.2019

Na gorąco po ostatnim 25-leciu Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę w Lublinie, które miało miejsce dn. 14.09.2019 w hotelu Victoria postanowiłam Wam przybliżyć szczególnie wykład Prof. dr. hab. n. med. Grażyny Chodorowskiej pt. ,,Nie bójmy się Methotrexatu w leczeniu łuszczycy". Temat został wyczerpany, wobec czego nie chcę, by któraś z informacji tam poruszonych została pominięta. Stąd moja decyzja o przedstawieniu Wam go tutaj a nie na moim profilu Instagramowym. Na foto/wideo relacje z tego szczególnego wydarzenia zapraszam więc na dwa konta instagramowe: @Pani_luska oraz @PsoriasisPoland, gdzie zobaczycie skróty przynajmniej większości wystąpień.

Methotrexat został wynaleziony jako lek nowotworowy w 1948r. W roku 1972 MTX został dopuszczony przez Food and Drug Administration do leczenia łuszczycy. 

Do działań/właściwości farmakologicznych Methotrexatu zaliczamy:

  • przeciwnowotworowe (hamowanie proliferacji komórek)
  • immunomodulujące
  • przeciwzapalne
Zastosowanie MTX w leczeniu łuszczycy wynika z dwóch głównych mechanizmów działania:

1. Poprzez kwas foliowy
2. Przez wpływ na adenozynę

Adenozyna to substancja obecna u każdego z nas o bardzo dużym oddziaływaniu biologicznym. Jest to bardzo silny endogenny mediator przeciwzapalny. Metotreksat ma zdolność POBUDZANIA, ZWIĘKSZANIA stężenia tej anedozyny. 
Skutkiem tego jest to, że Metotreksat hamuje uwalnianie przez komórki stanu zapalnego tych cytokin, które uczestniczą w powstawaniu zmian łuszczycowych. 
MTX podtrzymuje też działanie leków biologicznych

Wykazano, że pacjenci konsumujący więcej kofeiny mają gorsze wyniki leczenia MTX i są bardziej skłonni do przerwania leczenia z powodu braku jego skuteczności. Kofeina jest zawarta nie tylko w kawie, herbacie ale też napojach typu cola i napojach energetycznych. Jeżeli pacjent pije jedną, drugą czy trzecią kawę to jest ok. Ale jeśli do tego dochodzą te napoje energetyzujące to już może mieć zły wpływ na leczenie. 

MTX wchłaniany jest w ciągu kilku godzin do komórek i w komórkach ulega przekształceniu do czynnej postaci czyli poliglutaminianu metotreksatu (MTXPG). Jest to forma długo się otrzymująca - to jest podstawą tego, że Metrotreksat stosuje się RAZ w tygodniu. 

Wydalany jest głównie przez nerki a w mniejszym stopniu przez przewód pokarmowy. 


INTERAKCJE LEKOWE METOTREKSATU

Wiele leków wchodzi w interakcje z MTX. Najczęściej podwyższając jego stężenie - tym samym toksyczność. W mniejszym stopniu mniej jest takich substancji, które mogą obniżać jego stężenie i powodować niepowodzenie terapeutyczne. 

Należy wypierać się połączeń MTX z białkami oraz lekami powodującymi zmniejszenie funkcji nerek, obniżenie filtracji kłębkowej czy utrudniające wydalanie Metotreksatu. Jego stężenie może wtedy dramatycznie wzrosnąć do stężeń toksycznych. 
Do tego leki, które wpływają na metabolizm kwasu foliowego - niesteroidowe leki przeciwzapalne, używane jako przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, które wszyscy mamy w domu. (np. Ibuprom, Aspiryna). Do tego zaliczają się też leki moczopędne czy te stosowane przy cukrzycy typu II. 
Jest więc KONIECZNE poinformować lekarza prowadzącego o WSZYSTKICH lekach, które są przez nas stosowane. 

 Objawy niepożądane częste: 
  • mdłości, wymioty, stabilna (niewielka) leukopenia, niewielkie podwyższenie transaminaz
Kwas foliowy (5mg/d przez 2-3 dni) pomaga zmniejszych objawy żołądkowo-jelitowe
Monitorowanie funkcji wątroby i morfologii krwi pozwala najczęściej kontynuować kurację



Objawy niepożądane biologiczne, najważniejsze:
  • uszkodzenie wątroby, które jest odwracalne, jeśli monitorujemy prawidłowo i będzie zatrzymane. Jeżeli jednak są czynniki ryzyka, na które się nie reaguje, pacjent je lekceważy, nie zgłasza się na badania to MOŻE DOJŚĆ do zwłóknienia wątroby - czyli marskości wątroby
  • zahamowanie szpiku kostnego objawiające się obniżeniem liczby leukocytów, niedokrwistością 
  • wpływ na rozwód płodu. 

BARDZO WAŻNA jest współpraca między pacjentem a lekarzem, żeby pacjent, który bierze Methotrexat powiedział o KAŻDYM leku, który bierze - żeby można było uniknąć działań niepożądanych - w tym wzrostu toksyczności leku. 

Chorzy na łuszczycę mają zwiększone czynniki ryzyka uszkodzenia wątroby nawet, jak nie biorą ŻADNYCH leków ogólnych. 
Kiedyś konieczna była od czasu do czasu przy dużych dawkach kumulacyjnych MTX konieczna była biopsja wątroby. To już jest przeszłość. Teraz inaczej kontroluje się pracę wątroby w czasie leczenia MTX. Te metody są nieinwazyjne. 
Dawki stosowane są znacznie mniejsze niż w leczeniu onkologicznym. Większe dawki powodują szybsze uzyskanie poprawy, ale dla pacjenta, który po raz pierwszy jest leczony tym lekiem, sprawdzana jest jego tolerancja. 
MTX może być podawany podskórnie, co znacznie ogranicza objawy mdłości czy wymiotów.
Charakteryzuje się to dużą biodostępnością.


Prokreacja:
Zarówno u kobiet jak i mężczyzn podczas brania Metotreksatu nie można starać się o dziecko. 
Przez czas leczenia i 6 miesięcy po jego zakończeniu, ponieważ MTX powoduje wady rozwojowe płodu to uszkadza też komórki rozrodcze zarówno u kobiet jak i mężczyzn.


Badania poprzedzające leczenie MTX:
  • enzymy wątrobowe (AspAT, AiAT, GGTP), bilirubina całk.
  • morfologia krwi z rozmazem
  • stężenie kreatyniny i glukozy we krwi 
  • stężenie białka całkowitego i albumin we krwi
  • test ciążowy
  • CRP lub OB
  • wykluczenie wzw typu B i C
  • w razie potrzeby: rtg płuc, usg jamy brzusznej, HIV

Podsumowując. Jeśli są zachowane znane metody prowadzenia leczenia, kontroli oraz zaufanie między lekarzem a pacjentem, stosowanie się do zaleceń to jest to lek bezpieczny. 


Ogólnopolskie Spotkanie Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę 14.09.2019 Lublin - skrót z wydarzenia

Ogólnopolskie Spotkanie Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę 14.09.2019 Lublin - skrót z wydarzenia

Dnia 14.09.2019 w Hotelu Victoria miało miejsce Ogólnopolskie Spotkanie Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę z okazji 25-lecia Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę w Lublinie. Zaplanowano na ten dzień kilka bardzo ciekawych wykładów. Wstęp na całe wydarzenie było bezpłatne a udział mógł wziąć każdy. Dla uczestników czekał mały podarunek w postaci próbek kosmetyków jednego ze sponsorów wydarzenia - marki Cetaphil oraz niespodzianka wieczoru - ale o tym ani mru mru ;) 

Podczas wydarzenia wystawione były zdjęcia z kampanii PlanujeMY nowe życie fundacji AMICUS, w której brałam udział. Od lewej: Dyrektor Mariusz Sagan - Urząd Miasta Lublin, 
Byladybug.pl, Pani Łuska i Dr. Adam Borzęcki oraz Dagmara Samselska - Fundacja AMICUS


Najbardziej ciekawe były dla mnie wystąpienia Prof. dr. hab. n. med. Grażyny Chodorowskiej pt. ,,Nie bójmy się Methotrexatu w leczeniu Łuszczycy" oraz Dr. n. med. Adama Borzęckiego pt. ,,Trudności w leczeniu łuszczycy". Dlatego też wykłady te przybliżę Wam w oddzielnych postach.


Na wykładzie Dr hab. n. med. Aldony Pietrzak ,,Dieta w Łuszczycy" zebrane były najważniejsze dot. zdrowego odżywiania i rzeczy, na które osoby chore na łuszczycę szczególnie powinny zwracać uwagę.


Stwierdzono, że w sytuacji gdy chory ma nadwagę, potrzebna jest kuracja odchudzająca by uniknąć dalszych powikłań. Wskazana jest dieta niskokaloryczna + zwiększona aktywność fizyczna.
  • Dieta ok. 1500/1800 kalorii. 
  • Suplementacja witaminy D3 
  • Picie zalecanej ilości wody - 2 - 2,5l
oraz:
↟ZMNIEJSZENIE:
  • zawartości w diecie nasyconych kwasów tłuszczowych
  • izomerów trans nasyconych kwasów tłuszczowych
  • zawartości soli w diecie poniżej 5g dziennie
↡ZWIĘKSZENIE:
  • spożycia produktów bogatych w błonnik do 30-45g dziennie
  • spożycia kwasów tłuszczowych omega-3
  • spożycia produktów dostarczających dużo przeciwutleniaczy (antyoksydantów) czyli witamin C, E i beta-karotenu a także flawonoidów



Dr n. med. Magdalena Raszewska-Familec podczas wystąpienia pt. ,,Epidemiologia łuszczycy w Polsce" pokazała nam statystyki dot. ludzi chorujących na łuszczycę zarówno na świecie jak i w samej Polsce dzieląc dane na poszczególne obszary kraju oraz płeć pacjentów, ich wiek czy miejsce zamieszkania.
W latach 2008-2015 odnotowano 1 147 279 zachorowań na łuszczycę.


Co ciekawe i osobiście dla mnie zadziwiające jest to, że największy odsetek chorych na łuszczycę wykazano w Oddziale Kujawsko-Pomorskim i Pomorskim a najniższy w Oddziale Dolnośląskim. Wydawałoby się, że właśnie nad morzem będzie ich najmniej, jednak nic bardziej mylnego.


Mgr Monika Kotlarz-Koza poprowadziła bardzo ciekawy wykład pt. ,,Wsparcie psychologa w terapii farmakologicznej pacjentów dermatologicznych" gdzie zaznaczała jak ważny jest odpowiedni dobór terapii do danych potrzeb pacjenta i że naprawdę warto sięgnąć po pomoc psychologa. Wydaje nam się, że nie mamy problemów i taka wizyta nie jest nam do niczego potrzebna. Jednak każdy z nas ma problemy, które mają wpływ na życie codzienne i nie każdy potrafi sobie z nimi właściwie radzić. 



Niespodzianką i niewątpliwie największą atrakcją wieczoru był występ kabaretu Ani Mru-Mru, którzy pochodzą z Lublina - ale też wzięli udział w kampanii na temat łuszczycy:




Łuszczyca - grupy wsparcia. Dlaczego warto poznać inne biedronki?

Łuszczyca - grupy wsparcia. Dlaczego warto poznać inne biedronki?

Na początku zaznaczę, że wiem. ,,Grupa wsparcia" brzmi jakbyśmy mieli wszyscy usiąść w kółku i witać się od słów ,,cześć, mam na imię X i mam łuszczycę". Jak w tak zwanej grupie AA o których krążą już legendy. Ale czemu właściwie zakładamy w podświadomości od razu, że to źle? Co jest złego w takich spotkaniach czy terapiach?
Po lewej piękne, zgrabne nogi @Pani_luska i moje


Moim zdaniem totalnie nic złego. Zaczynając temat ,,grup wsparcia" nie mogę nie wspomnieć o psychologu czy terapeucie. N A P R A W D Ę  W A R T O. Skoro chodzimy do lekarza gdy boli nas głowa, do dentysty by zadbać o uśmiech.. dlaczego nie zadbamy o głowę i naszą psychikę? Przecież to dokładnie to samo tylko specjalista i rodzaj ,,leczenia" inny.


Mamy XXI wiek i dzisiejsze cuda techniki pozwalają nam znaleźć znajomych praktycznie w każdym miejscu na ziemi. Kółko książkowe, naukowe, taneczne, zbieraczy znaczków? Proszę bardzo, wujku google pokaż kogo tam masz. Ale.. kółko biedronek? Pewnie nie każdy łuszczyk o tym pomyślał a to taka szkoda! 
Nie będę się powtarzać bo każdy kto czyta/obserwuje mnie ociupinkę dłużej wie, że kiedyś z chorobą byłam sama. Cofnijmy się do roku 2000 kiedy dzisiejsze 19-latki przychodziły na świat a ja nie znałam ANI JEDNEJ osoby chorującej na tę francę co ja. Czułam się jak ostatnia osoba na ziemi, z tym że byłam wśród tłumu ludzi - którzy de facto myśleli, że świat właśnie za moment przestanie istnieć bo nadchodzi koniec świata. No nie przestał i tym samym moja łuszczyca też nie.. cóż, trzeba było żyć dalej! :D

Dzisiaj mamy Internet, Facebooka i Instagram. Mimo, że w większości znajdziemy tam zdjęcia jedzenia, słodkich (według ich właścicieli) kotków i nieco inne typy niż w prawdziwym życiu piękna to możemy tam też poznać ludzi, którzy podzielają nasze racje, pasje, zainteresowania i co tylko jeszcze wymyślimy tworząc hashtagi. Ja dzięki temu narzędziu wciąż poznaje nowych, ciekawych ludzi i z niektórymi nie wyobrażam sobie już życia. Tak myślę.

Zamiana miejsc. Po lewej stronie ja, po drugiej Dominika

Zaczęło się od grup na facebooku. Kiedyś ciekawa informacji bezpośrednio od pacjentów o tym, czego używają, jak sobie radzą wyszukałam grupy tematyczne ze słowem klucz: Łuszczyca. Nie będę polecać żadnej konkretnej z uwagi na to, że jest ich sporo a nie w każdej z nich jestem. Każdy z łatwością może je znaleźć w wyszukiwarce FB i wyłapać te, które będą najbardziej mu odpowiadały. 
Znajdziesz tam wszystko, co związane z chorobą. Począwszy od rekomendacji produktów, lekarzy, placówek jak i informacje o spotkaniach lokalnych, fundacjach czy stowarzyszeniach bądź właśnie - wsparcie. Gdy któremuś z łuszczyków jest gorzej, inne chętnie mu pomogą i wesprą dobrym słowem. Ale co w tym wszystkim najpiękniejsze? Że nie jesteś tu sam z chorobą. Wszyscy wiedzą lub wkrótce podzielą to co przeszedłeś i co czułeś, bo zauważyłam, że coraz więcej osób jest świeżo po diagnozie u lekarza i szukają jakiejkolwiek drogi CO DALEJ. Poza grupami na facebooku są również klasyczne fora internetowe, czy profile na instagramie, które pokazują łuszczyce. Jak chociażby już pewnie wszystkim znana @Pani_luska na instagramie i taka jedna @Byladybug.pl której też czasami coś tam wyjdzie :P Ale ilość profili tego typu z całego świata jest ogromna i mam wrażenie, że wciąż przybywa.


Jak wszędzie trafią się ludzie mili i wredni, którzy do komputera siadają by wylać swój żal do świata. Ale na nich nie zwracałabym uwagi, bo szkoda naszej energii. Jest o wiele więcej ludzi, którzy chętnie Ci pomogą i podpowiedzą, jeśli czegoś nie wiesz.
Dla mnie i kilku biedronek, z którymi się poznaliśmy dzięki właśnie internetowi to już tradycja, by się spotkać raz na jakiś czas. I coraz rzadziej już rozmawiamy o samej łuszczycy - która nas o ironio połączyła, bo tak się polubiliśmy, że mamy milion innych tematów do przegadania!


- Wstawiłabym tu zdjęcie z nimi, ale szanuję ich prywatność. Wierzcie na słowo, że są ekstra! -


Co jakiś czas stowarzyszenia organizują różne warsztaty czy spotkania i tam na grupach/forach właśnie je ogłaszają. To świetna okazja by za darmo dowiedzieć się czegoś nowego od ekspertów z różnych dziedzin i poznać nowych ludzi. Ale co, jeśli jesteś z małego miasta, lub akurat w TYM konkretnym dniu, kiedy coś tego typu organizują Ty musisz ratować świat gdzie indziej? Hm... po
1. Jestem z Warszawy a na targi w Kielcach pojechałam bez zastanowienia.
2. Czemu nie zaproponujesz takiego spotkania samemu?
Mnóstwo innych ludzi chciałoby się spotkać tylko wstydzi się to zainicjować, bądź nie czuje się na siłach w roli wodzireja ,,imprezy''. Skrzyknij ludzi w pobliskim parku lub innym fajnym, niezobowiązującym miejscu w Twoim mieście i poznaj inne biedronki. Kto wie, może urodzą się z tego przyjaźnie? Warto spróbować!
Poczucie, że mamy kogoś, kto nas NAPRAWDĘ rozumie jest niesamowitym skarbem. Postarajmy się go wyszukać jeśli jeszcze nie mamy takiej osoby w naszym najbliższym otoczeniu.
Wcześniej nie znałam ani jednej osoby, dziś znam wiele takich osób. Rozumiemy się i wspieramy bez słów. Bezcenne uczucie, gwarantuję.




Jak golić nogi przy łuszczycy? Mój sposób!

Jak golić nogi przy łuszczycy? Mój sposób!

W wielu wiadomościach od Was jak i na grupach łuszczycowych bardzo często przewija się te pytanie. Jak golić nogi przy tak wrażliwej skórze jak ta z łuszczycową łuską? Pisałam już o moim sposobie na Instagramie ale wiem, że nie każdy posiada tam konto. Wobec tego przychodzę z krótkim wpisem właśnie tutaj. 

Nie jeden dermatolog powiedziałby, że przy łuszczycy to najlepiej unikać golenia skóry by zwyczajnie jej nie podrażniać. Ale jak tu żyć w dzisiejszych czasach z włoskami na nogach? Są różni ludzie i różne upodobania - ja osobiście jestem wręcz przewrażliwiona i samego uczucia włosków na skórze nie lubię. Niestety jednak wszelkie maszynki "wyrywające włoski u mnie odpadają", wosk przy łuszczycy tym bardziej (na samą myśl boli mnie skóra) a przy maszynce zwykła pianka do golenia nie do końca zdaje egzamin. Nawet przy zdrowej skórze potrafię skończyć z zacięciami. Co w takim razie zamiast pianki? Olej kokosowy!


OLEJ KOKOSOWY - przyjaciel skóry i włosów - bo do smażenia niestety go nie polecam. badania potwierdziły, że jest gorszy niż smalec. Pierwszy raz usłyszałam o tym w Instytucie Żywności i Żywienia na warsztatach o diecie przy łuszczycy i łzs. Mi to nie przeszkadza, nadal go kupuję i używam jako kosmetyk (prawie) do wszystkiego. Głównie do demakijażu, natłuszczania skóry do kąpieli i teraz.. do golenia! 
Wielu z Was gdy zarzuciłam temat "mojego patentu" na depilację myślało, że chodzi o odżywkę do włosów. O tym tipie też słyszałam, testowałam i niestety.. odżywki do włosów mogą mieć w sobie składniki, które podrażnią dodatkowo skórę. Olej kokosowy stanowi poślizg dla maszynki i jednocześnie ją natłuszcza. Jedyne, co trzeba wziąć pod uwagę to to, że maszynka się szybciej zapycha. Tak jak pianka do golenia w kontaktu z wodą się ,,rozpuszcza" tak olej już nie. Trzeba więc tę maszynkę częściej oczyszczać przy goleniu. 
Ważne jest też częste zmienianie maszynki i najlepiej jej dezynfekowanie. Jednorazowe maszynki nie są takie JEDNORAZOWE i można używać ich wielokrotnie, jednak umówmy się, szybko gromadzą się na niej bakterie i to właśnie one mogą dodatkowo pogarszać stan skóry - a to musimy ograniczać do minimum!
Jak wygląda takie golenie na olej kokosowy? Po prostu smarujemy nim skórę, gdzie chcemy pozbyć się włosków i przejeżdżamy tam maszynką. Dokładnie tak, jak robimy to przy tradycyjnej piance. I już! 

Ja używam akurat oleju nierafinowego z Biolove do kupienia w sklepach Kontigo w bardzo przystępnej cenie, choć możecie i kupić taki w sklepie spożywczym. Te rafinowe oleje mimo, że tańsze, są pozbawione prozdrowotnych właściwości. Zawierają między innymi żelazo i cynk - i ładniej pachną kokosem. Znaliście ten patent lub macie jakieś swoje własne? 🥥


Recenzja Psorinokosmetyków - Nowa linia produktów siarczkowych Dr. Dudy

Recenzja Psorinokosmetyków - Nowa linia produktów siarczkowych Dr. Dudy


Dostałam jakiś czas temu do testów produkty firmy Dr. Duda z ich najnowszej serii Psorinokosmetyków. Byłam jej ogromnie ciekawa, ponieważ uwielbiam siarczkowe kosmetyki przy mojej łuszczycowej skórze - choć wiem, że nie każdy może je stosować, gdyż może uczulać bądź podrażnić skórę. Pamiętam, że używałam maści i kąpieli siarczkowych jeszcze podczas leczenia w szpitalu dermatologicznym i byłam bardzo zadowolona z efektów. Dodatkowo, oliwka siarczkowa ma w sobie cholesterol - kolejny składnik często wykorzystywany w maściach robionych.
Zaznaczę, że kosmetyki dostałam za darmo, bez żadnych zobowiązań i opinii "z góry". Mam po prostu podzielić się z Wami moją, w 100% szczerą opinią po ich używaniu. Bardzo mi zależy na Waszym zaufaniu i nigdy nie zgodzę się na współpracę, która nie będzie z mojej strony szczera czy mająca mydlić Wam oczy. Podkreślę również, że na każdego kosmetyki mogą działać inaczej. Jednemu pomogą, drugiemu nie, a jeszcze inny nie zauważy różnicy. 
Co zawiera w sobie woda siarczkowa? 
Między innymi: Miedź, Cynk, Wapń czy Magnez.


W zestawie znajdował się żel siarczkowy oraz (dla mnie zupełna nowość) oliwka siarczkowa. Jest to dwuetapowa pielęgnacja, którą stosujemy na chwilę przed kąpielą - producent zaleca nawet dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Dodatkowo dostałam próbkę Maski Siarczkowej.
Psorinokosmetyki są oparte na składnikach pochodzenia naturalnego na bazie wody siarczkowej z Buska-Zdroju i są podobno podstawowym preparatem stosowanym podczas kuracji przeciwłuszczycowej w Hotelu Słonecznym Zdrój w Busku-Zdroju. 
Swoją drogą, chętnie się tam kiedyś wybiorę i przetestuję na sobie te kurację i oferty, które proponuje to miejsce . Dajcie znać, czy chcielibyście przeczytać taką recenzję z pobytu w tym Medycznym SPA tu na blogu i zobaczyć, jak to wszystko wygląda na miejscu na moim instagramie :) 
Wracajmy do kosmetyków!


Krokiem pierwszym jest Żel siarczkowy - Serum mineralne.
Należy nałożyć go w małej ilości na miejsca z łuszczącą się, suchą skórą. Delikatnie wmasowujemy i pozostawiamy do wchłonięcia. 
Następnie krok drugi - Oliwka Siarczkowa. Nakładamy ją na jeszcze wilgotną skórę po pierwszym produkcie (maksymalnie po 20 minutach) i zostawiamy na drugie tyle. Wchodzimy pod prysznic lub do wanny i zmywamy wszystko delikatnym płynem myjącym. Po wszystkim oczywiście nawilżamy ulubionym balsamem - obowiązkowy punkt po każdej kąpieli! :) 
Poniżej macie dokładny skład obu produktów:

Żałuję, że nie mam żadnych zdjęć podczas ich stosowania. Tak pochłonęło mnie testowanie i rzeczy z życia codziennego, że zwyczajnie o tym nie pomyślałam. Nim się obejrzałam, produkty mi się skończyły i dosłownie wydłubywałam resztki załączoną pompką - to znaczy, że się polubiliśmy. Łuski było coraz mniej a skóra, nawet ta bez zmian wyglądała na bardziej odżywioną. 

Opakowania i etykieta cieszą oko. Jak to jeden z Was napisał na Instagramie, wyglądają dość luksusowo. To prawda, moim zdaniem spokojnie mogłyby stanąć w drogerii pomiędzy kosmetykami z wyższej półki, co nie jest oczywiste w dermokosmetykach. Choć rzecz jasna nie to jest najważniejsze, to jako osoba, która lubi otaczać się ładnymi rzeczami doceniam również i ten szczegół :) 

Zapach - jak to przy produktach siarczkowych, jest dość silny ale kwestia przyzwyczajenia. Mi osobiście po chwili on zupełnie nie przeszkadza, jednak dla bardziej wrażliwych może być drażniący. Na szczęście szybko się ulatnia. 

Pojemność i cena - ja miałam opakowania 2 x 100g. Cały zestaw starczył mi na niecały miesiąc, ale przyznam, że go nie oszczędzałam. Obecnie koszt takiego zestawu to 69zł.
Jest dostępny też większy zestaw 2 x 500g za 299zł w promocji. Dosyć sporo, jeśli spojrzeć na to, że to dodatek do pielęgnacji ale jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, to czemu nie. Producent zakłada, że starczy to nawet na 400 aplikacji.

Czy wrócę do tych produktów? Zapewne tak! Są nieco łatwiejszą, niebrudzącą wszystkiego wokół alternatywą dla klasycznej Maski Siarczkowej - czy to Dr. Dudy czy innych marek. 
Butelki z pompką, bezbarwny żel oraz żółta oliwka, która na skórze traci swój kolor tj. nie brudzi, są znacznie wygodniejsze na codzień. Szczególnie zainteresowała mnie oliwka. Bo choć nazwa sugeruje, że będzie to tłusty produkt to wcale taki nie jest. 

Produkty te można kupić na stronie internetowej producenta: SKLEPDRDUDA.PL

Podoba się Wam taka seria recenzji produktów do stosowania przy łuszczycy? Może następnym razem dałabym więcej obrazowych zdjęć jaką mają one konsystencje, jak skóra wygląda tuż po nich? Dajcie koniecznie znać 🐞
Sterydy na łuszczycę. Jak to z nimi jest?

Sterydy na łuszczycę. Jak to z nimi jest?

Na samym wstępie tego wpisu, chcę zaznaczyć, że mój blog nie jest stroną medyczną. Nie zastąpię konsultacji i wizyty u lekarza. Dzielę się tu swoim doświadczeniem bądź nabytą wiedzą. Pokazuję temat łuszczycy ze strony pacjenta, który się z nią zmaga. Ale nie jestem nieomylna! Jestem zwykłym, szarym człowiekiem, który chce szerzyć temat łuszczycy dalej i dać innym chorym znać, że nie są z tą chorobą sami na świecie :) Dobra, porozmawiajmy o sterydach!


Sterydy to obszerny i ciężki temat. Są ich zwolennicy jak i zawzięci przeciwnicy. Jednak, czy jest się czego bać?
Gdy byłam młodą dziewczynką - okres szkoły podstawowej, Pani dermatolog przepisywała mi w kółko i w kółko sterydy. Stosowałam je bardzo długo, nieświadoma ich poprawnego stosowania. Jedyną informacją, jaką wtedy przekazano mojej mamie to zdaje się: ,,stosować raz/dwa razy dziennie na zmiany na skórze". Przepisywany na raz był steryd na owłosioną skórę głowy wraz ze sterydem na powierzchnię ciała. 
Jedyne co pamiętam z tego okresu to bardzo szybkie wizyty u dermatologa. Małe pokazanie lekarzowi jednego z obszarów skóry gdzie były zmiany i od razu wypisanie recepty na maść sterydową + ewentualnie maści robione. I tak w kółko i w kółko i w kółko.. 
Dzisiaj prawdopodobnie efektem tego jest kilka pękniętych naczynek na moich nogach + żylak na łydce. Używałam ich stanowczo za długo i za dużo.


Tymczasem, sterydy trzeba stosować bardzo ostrożnie i regularnie. 
Jeżeli lekarz nam ją przepisuje i nie tłumaczy jak powinno się ją stosować - dokładnie go dopytajmy - a w najlepszym przypadku, poprośmy o rozpisanie na kartce. Zdaje sobie doskonale sprawę, że nie każdy lekarz jest skory do takiej wymiany zdań - mimo, że przepisując lek - powinien. W tym przypadku rozważyłabym zmianę lekarza. Mamy do tego prawo i powinniśmy z niego korzystać, gdy coś jest nie tak. Uważam, że warto szukać go aż do skutku. W końcu poświęcamy mu w jakimś stopniu swoje zdrowie. Jeśli nie jesteście w stanie znaleźć dobrego lekarza, warto zgłosić się do Stowarzyszeń. One często mają kontakt z różnymi placówkami czy konkretnymi lekarzami. Z chęcią Wam pomogą w poszukiwaniach, gdyż zwyczajnie zazwyczaj sami chorują na łuszczycę i wiedzą, z czym to się je. Chcą pomagać innym. Czemu więc nie skorzystać z tego? 
Warto zapytać wujka Google, niewykluczone, że jakiś jest w Waszym regionie :)



Jeśli jednak już po ptokach.. naprawdę warto wypytać o to farmaceutę. 
Jakiś czas temu, gdy z natłoku pytań zapomniałam zapytać lekarza o prawidłowe stosowanie właśnie sterydu po długim okresie nieużywania go - postanowiłam zapytać farmaceutę. Ale nie na zasadzie "ej ty, gadaj szybko jak to stosować". Podając jej recepty miło zapytałam, czy mogłaby mi wytłumaczyć jak powinno to wyglądać bo lekarz mi nie wyjaśnił, a choruję na łuszczycę, już się w tych wszystkich mazidłach gubię a sterydów się trochę obawiam. Strzał w dziesiątkę.



Nie dość, że dostałam odpowiedź na moje pytanie, to zapisała mi na kartce produkty, na które warto przy łuszczycy zwrócić uwagę. Przy nich, zapisała ceny, które wyszukała w systemie apteki. Nie nalegała wcale na ich sprzedaż. Wręcz powiedziała, bym sprawdziła je sobie na spokojnie w internecie, poczytała i ewentualnie wróciła. Wracając do sterydów. Wytłumaczyła mi, że powinniśmy je odstawiać stopniowo. Jeżeli lekarz nie zalecił inaczej, możemy stosować je raz dziennie na przykład przez tydzień, następnie co dwa/trzy dni, raz na tydzień(...) i tak stopniowo odstawiać. Jeżeli używamy ich prawidłowo - smarując naprawdę cienką warstwą, regularnie odstawiając i nie przesadzając z obszarem skóry na który je stosujemy.. to nie powinniśmy się ich bać.

Należy pamiętać jednocześnie o tym, by co jakiś czas sięgnąć po tak zwaną dawkę przypominającą, bowiem jest coś takiego jak PAMIĘĆ KOMÓRKOWA.
Jak to powiedziała Dagmara Samselska - Prezes fundacji Amicus oraz Unii Stowarzyszeń chorych na Łuszczycę i ŁZS podczas jednego z LIVE'ów przeprowadzanych na Facebooku - zmiany łuszczycowe tkwią w skórze jeszcze jakiś czas po ich zniknięciu z powierzchni.
Stosowanie jednak sterydów w momencie, gdy mamy zajęte ponad 30% skóry jest już nierozsądne. Powinno się wtedy zastosować już nie leczenie miejscowe a ogólne.
Po więcej informacji OGÓLNIE ZWIĄZANYCH Z ŁUSZCZYCĄ I ŁZS zapraszam na stronę internetową luszczyca.edu.pl.
Na zdjęciu PRZYKŁAD stopniowego odstawiania i mój sposób na niegubienie się w tym - zapisywanie w specjalnym kalendarzu :)



Na moim instagramie jakiś czas temu wspomniałam Wam, że będę tworzyć tego posta, w związku z czym mogliście poruszyć kwestie, które Was najbardziej intrygują w związku ze stosowaniem sterydów przy łuszczycy. Wybrałam te najczęściej powtarzające się. O odpowiedz na te pytania poprosiłam Dr n.med Małgorzatę Huczek  która zgodziła się udzielić nam odpowiedzi krótkich i zrozumiałych dla ludzi nie siedzących w dermatologii i medycznych określeniach. Prowadzi również swoje konto na instagramie, które z czystym sumieniem Wam polecam:
https://www.instagram.com/drhuczek


1) Jakie konsekwencje niesie za sobą długotrwałe stosowanie sterydów na całym ciele?


Długotrwała sterydoterapia powoduje zmiany zanikowe oraz naczyniowe. Konsekwencją tego np. na twarzy jest tak zwany trądzik posterydowy. Natomiast sterydy używane zewnętrznie nie działają ogólnoustrojowo zaburzając gospodarkę hormonalną, wodno-elektrolitową. W przypadku łuszczycy stosowane są na zmiany chorobowe w sposób pulsowy i mają działanie lecznice, nie destrukcyjne. Natomiast nakładane na zdrową skórę nie mając co leczyć wpływają negatywnie.




2) Czemu po odstawieniu sterydu mam nawrót a nawet pogorszenie wysypu?

Nawrót zmian jest po prostu spowodowany przerwaniem działania przeciwzapalnego.



3) Czy sterydy są szkodliwe?

Jak każdy lek może być szkodliwy, natomiast ich działanie lecznice i poprawa jakości życia przewyższa szkodliwość.



4) Czy można stosować sterydy np. rano a później opalać się na słońcu?

Generalnie leki stosujemy latem na noc. Nie powinno się na nich opalać.



5) Czy stosowanie sterydów na twarz (dokładnie na brwiach) jest bezpieczne?

W zaleceniach w ogóle nie powinno się stosować sterydów na twarz... w praktyce stosujemy ale na krótko, pulsowo np. 2x w tyg.


6) Jak je odstawiać/stosować prawidłowo, by uniknąć efektów ubocznych?

Leczenie powinno być prowadzone przez lekarza, który ocenia jak długo stosować sterydy. Ważne jest również umiejętne schodzenie ze sterydów o większej mocy na sterydy o mniejszym stężeniu i w ten sposób wyciszanie skóry i wprowadzanie jej w remisję.



7) Jaki jest Twój ulubiony steryd?

Jeśli mam być szczera, to żaden. Wolę zdecydowanie robione maści ale nie zawsze można ich komfortowo używać czy mieć czas, żeby w ogóle się wchłonęły w pędzie dnia codziennego. Jeśli miałabym wybierać, to maść Dermovate i Novate. Jedynie po nich widzę jakieś działanie. Dla porównania Belosalic - zarówno maść jak i płyn na owłosioną skórę głowy nie daje mi żadnych efektów. Zaznaczę jednak, że u kogo innego może być zupełnie odwrotnie. Każda skóra reaguje na co innego. I trzeba mieć to ZAWSZE na uwadze, że możemy się tylko zasugerować czy zainspirować tym, co pomogło innej biedronce. Nam może się to kompletnie nie sprawdzić.




Mam nadzieję, że udało mi się trochę w ludzkim świetle przedstawić temat sterydów i rozwiać pewne wątpliwości. Wszystko należy używać z UMIAREM. Nawet picie ZA DUŻEJ ilości wody, może nam się dać we znaki. Umiar, to jest słowo klucz absolutnie we wszystkim. I tego się trzymajmy :)
Kim Kardashian-West i jej KKWBODY na łuszczycę?

Kim Kardashian-West i jej KKWBODY na łuszczycę?

Słyszeliście już o nowym produkcie Kim Kardashian West? Wypuściła właśnie między innymi do swojej linii kosmetyków KKW podkład do ciała KKW BODY.
Karsashianka wyznała, że używa go do zakrywania zmian łuszczycowych na swoim ciele i pokazywała na filmikach krok po kroku cały efekt. Makijażysta Kim - Mario, również pokazywał jak smaruje jej nogi by osiągnąć oczekiwany efekt.

Instagram.com/kimkardashian

W internecie wybuchła burza. Zwolennicy kontra przeciwnicy zakrywania niedoskonałości na ciele. Ale czy słusznie?
Moim zdaniem wszystkim żyłoby się łatwiej gdyby skończyło się jedno wielkie doszukiwanie się różnic i podejść do wielu spraw. Jeden może nie mieć problemu pokazywać plamek na ciele, dla innego nawet jedna zmiana na ciele może powodować ogromy dyskomfort i brak pewności siebie.
Dlaczego więc mamy krytykować, gdy ktoś chce zakrywać zmiany? To tylko i wyłącznie jego sprawa! #dajsieodkryc nie zawsze jest łatwe, nawet dla osoby, która akceptuje swoją chorobę.

kkwbeauty.com

Ja jestem tutaj i na instagramie by mówić głośno o łuszczycy. By biedronki wiedziały, że nie są same i dzielić się swoimi doświadczeniami. Internet jest pełen retuszowanych zdjęć, i prawdziwości tam brakuje. Ale o ile nie popieram photoshopa to dlaczego miałabym mieć coś przeciwko zakrywania zmian na skórze podkładem? Ważne jest to, jak czujemy się sami ze sobą. Jeśli danego dnia chcemy pokazać nogi bez zwracania uwagi na chorobę, to w sumie dlaczego nie? Wydaje mi się, że lepsze to niż kiszenie się w czterech parach rajstop.. znam ten ból ;)
Kim Kardashian mówi bardzo często o chorobie, pokazując w internecie od czasu do czasu jak się z nią zmaga. Dzięki temu ludzie słyszą, że nawet piękny (pojęcie względne, wiadomo) i bogaty może mieć łuszczycę. Nie zamiata tematu pod dywan i nie raz pokazywała się też z nimi publicznie. To bardzo, bardzo istotne! Założę się, że niejedna sławna osoba znalazłaby się jeszcze, która zmaga się z chorobami skóry i ukrywa ten fakt jak może. Kim, która bardzo dba o swój wizerunek, jest dla wielu wyznacznikiem piękna mówi otwarcie, że ma łuszczycę. Tego żaden podkład do ciała nie może jej odebrać ;)

Nie byłabym sobą gdybym nie poruszyła w tym wszystkim swojej historii.
Gdy zaleczyłam łuszczycę kilka lat temu po miesiącach ukrywania się pod długimi ubraniami marzyłam,  by móc poczuć się ,,normalna" i odkryć nogi. Zmagałam się jednak z typowymi przebarwieniami po leczeniu. Białe kropki wszędzie wyglądały dziwnie. Co innego gdy mamy kilka plamek - one nie zrobią różnicy. Ja miałam kropka obok kropki. Chciałam więc to zakryć. Używałam wtedy rajstop w spray-u. Pamiętam, że nie wyrównały w 100% kolorytu skóry ale dla mnie to i tak wystarczyło. Było lepiej. Nie mam wielu zdjęć, bo wszystkie takie zdjęcia utknęły na dysku starego laptopa, ale zachowałam go, więc jak tylko ogarnę jak mogę odtworzyć te rzeczy i coś tam będzie to na pewno się z Wami podzielę.
Dlaczego jednak gdy pytacie mnie w wiadomościach czym możecie zakryć plamki nie mówię o tym? Bo paskudnie mi wysuszało to skórę. To była opcja na jeden/dwa dni ale nie na codzienne używanie. Chyba, że na totalnie zdrową już skórę. Nie polecam więc tego na skórę zajętą zmianami łuszczycowymi, nawet już podleczonymi.



Mimo to, chętnie bym spróbowała nowego produktu od Kim. Z czystej ciekawości i by mieć na ,,czarną godzinę" bo wiadomo, że na co dzień to raczej byłoby ciężko.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Skoro ukrywamy pryszcze na buzi, to czemu nie możemy ukryć plamek na ciele? Jedynie cena nieco odstrasza.. Zestaw z dedykowanym do podkładu pędzelkiem kosztuje 65$ a sam Skin Perfecting Body Foundation 45$ - co daje ok. 170zł.

Moja pielęgnacja twarzy

Moja pielęgnacja twarzy

Na instagramie wiele z Was zadawało mi pytania na temat mojej pięlęgnacji skóry twarzy. Jako, że zaczęło ich pojawiać się coraz więcej za Waszą namową postanowiłam napisać ten post by ciut dokładniej móc o tym opowiedzieć niż w wiadomościach prywatnych na insta.
Chciałabym zaznaczyć, że nie jestem specem od dermatologii i kosmetykologii. Po tego typu wiedzę polecam skierować się do ludzi zajmujących się tym tematem zawodowo. Ja z czasem po prostu trafiłam na kosmetyki, których jestem pewna i do których zawsze wracam (bo chęć próbowania nowych rzeczy często wygrywa jak to u typowej kobiety).

Łuszczyca moją twarz raczej na szczęście omija. miałam może dwie plamki, które gdzieś już zaniknęły. Do tego używałam nieocenioną maść Protopic - choć przyznaję, o tym kroku czasem zapominałam jeśli posiałam gdzieś tubkę.  Skórę mam teraz raczej normalną w kierunku mieszanej (Czasami pojawiają się zaskórniki w strefie T). Choć po powrocie na lampy biorę też pod uwagę opcję ,,wrażliwa", bo przy tak intensywnym opalaniu trzeba zwrócić uwagę na niektóre składniki w kosmetykach. Np. kwasy, są wykluczone. Od kiedy zmieniłam moją pielęgnacje na te kilka etapów nie mam też większych problemów z cerą. Jedynie w czasie miesiączki wyskoczy jakiś nieprzyjaciel - ale wtedy olejek rycynowy przychodzi z ratunkiem i po sprawie :)


Pielęgnacja twarzy to dla mnie bardzo ważny punkt dnia, wręcz rytuał - ale też ogromna przyjemność! Zarówno ta poranna jak i wieczorna. Jeżeli chcemy mieć zadbaną skórę, trzeba poświęcić jej trochę czasu, pamiętać o systematyczności i nie pomijać tych ważniejszych kroków.
Słyszeliście o pielęgnacji koreańskiej? Po książce ,,Sekrety Urody Koreanek" autorstwa Charlotte Cho absolutnie oszalałam na jej punkcie. By przedstawić Wam dobrze 10 kroków, które są wskazane w danej lekturze, wstawiam z niej grafikę idealnie pokazującą każdy etap.
Stosuję większość z nich od dłuższego czasu - pojedyncze ewentualnie zmieniam dla siebie i swoich potrzeb. Kroku 5 na przykład nigdy nie wypróbowałam ale jeśli tylko jakaś ciekawa esencja trafi w moje ręce.. nie omieszkam jej wypróbować! W Kroku 6 obecnie używam naturalnych olejków. Reszta właściwie się zgadza, choć totalnie się nad tym nie zastanawiam. Kiedy zrozumiemy, czego powinno się używać, dlaczego i w jakiej kolejności, staje się to oczywiste. Zacznę może od opisu jak to wygląda u mnie!



Pielęgnacja poranna



Pierwsze co robie po przebudzeniu i wstawieniu wody na herbatę (zieloną!) to przemywam twarz zimną woda by się obudzić i poprawić mikrokrążenie. Następnie myję twarz płynem/żelem. Obecnie jest to Żel Micelarny Fresh Juice marki Bielenda. Jest to moje ostatnie odkrycie, bo w ogóle nie mam uczucia ściągniętej skóry i nie wysusza jej! Przy tym wszystkim bardzo słodko pachnie - kwestia gustu - mi  akurat on ani nie przeszkadza ani nie powala.


Kolejnym krokiem jest tonik - używam go absolutnie zawsze kiedy używam wody na skórę twarzy (lecz nie tylko wtedy) - czyli również po wyjściu spod prysznica. Tonik pozbywa się zanieczyszczeń na skórze, odżywia i tonizuje. Istotne jest to, by po całej nocy spania oczyścić skórę z potu, nadmiaru sebum i resztek kosmetyków nałożonych poprzedniego wieczora.
Mój ulubiony od wielu miesięcy to ten nawilżający marki Caudalie. Nie jest najtańszy ale działa cudnie, widzę ogromną różnicę po regularnym stosowaniu i jest bardzo wydajny. Butelka 200ml starczyła mi chyba na pół roku. To zdecydowanie mój ulubiony kosmetyk i chyba prędko nie wymienię go na żaden inny.
Aha - przestałam używać do niego wacików, które tylko szybciej ,,zjadają'' produkt. Wyciskam tonik bezpośrednio na rękę i wklepuję delikatnie w skórę twarzy, szyi i dekoltu.


Czas na krem! Tutaj nie jestem obecnie przyzwyczajona do żadnego konkretnego. Niedawno skończyłam Ultra-Hydrating Energy-Boosting od Origins. Bardzo przyjemny, szybko się wchłaniał - lecz cena ciut odstrasza. Tak to używam zależnie co mi wpadnie w ręce. Super, jeżeli skład jest naturalny. Bardzo lubię na przykład markę RESIBO. Gdy się wchłonie, nakładam krem z filtrem - najczęściej SPF 30. Jestem w trakcie poszukiwania czegoś godnego uwagi, więc nie polecę Wam jeszcze niczego konkretnego.




Pielęgnacja wieczorna


Wieczór to czas oczyszczania. Zaczynam oczywiście od demakijażu. Tutaj od lat używam oleju kokosowego! Olej świetnie rozpuszcza makijaż (tusz do rzęs również) a tym samym nie wysusza i nie podrażnia mi skóry. Zauważyłam ogromną różnicę w kondycji mojej buzi. Kiedyś kupowałam go tylko w sklepach z ekologiczną żywnością, teraz biorę duży słoik w biedronce. Działa tak samo, różnicy nie widzę - chyba, że w portfelu ;)


Olej mimo, że rozpuszcza makijaż świetnie, to nie zmyje go do końca. Sięgam po mleczko do demakijażu - obecnie ten marki Bielenda. Nabieram go na dłoń a następnie rozsmarowuję po całej twarzy. Następnie ściągam wszystko wacikami. Tu resztki makijażu powinny już zniknąć całkowicie ale i tak sięgam po żel do mycia. Po nim peeling (jakieś 2 razy w tygodniu) i oczywiście tonik - kosmetyki te same co rano.



Po toniku raz/dwa razy w tygodniu sięgam po maseczkę. Jaką, zależy od tego czego w chwili obecnej potrzebuje moja skóra. Jeżeli oczyszczenia, najczęściej sięgam po Glinkę ghasoul. Jeżeli nawilżenia, uwielbiam te w płachcie. Są łatwe i szybkie w aplikacji. Nakładam na 10 min, zdejmuję i z głowy :)
Lubię na przykład te z SKIN79 czy ORIGINS. Z tych tańszych marka Rossmannowska ISANA - szczególnie wersja GLOW :)



Kolejnym krokiem jest olejek. Ostatnio szczególnie upodobałam sobie dwa firmy NaturalMe - Olej Awokado i z Nasion Konopii. Co ciekawe, oba są polecane przy łuszczycy, więc kolejne opakowania wypróbuję na resztę ciała. Bardzo fajnie odżywiają skórę - stosuję naprzemiennie. Mam wrażenie, że od kiedy je stosuję - od jakichś dwóch miesięcy, to buzia zrobiła się bardziej promienna.



I ostatnie produkty czyli krem pod oczy i drugi na resztę twarzy. Kremu pod oczy nie znalazłam jeszcze ulubionego - stosuję więc serum Caffeine Solution z The Ordinary ale poszukiwania trwają dalej. Jeśli chodzi o resztę twarzy bardzo lubię ten od Fitomed. Kończę krem tłusty - jest bardzo treściwy, cudownie koi i nawilża skórę. Jednak na lato pewnie zmienię formułę już na coś lżejszego.


Dodatkowo moim hitem jest maść z witaminą A. To lek na potrzebującą głębokiego odżywienia skóry i dodatkowo działa wzmacniająco na barierę ochronną, przyśpiesza odnowę komórek naskórka, chroni przed procesami starzenia. I ostatnio głównie stosuję ją na noc.
Moją ulubioną jest Retimax 1500. Alantan plus zakupiłam po ostatnim poparzeniu się (powrót na naświetlanie lampami i ciut za duże natężenie na start) by przyśpieszyć proces gojenia. Ale uwaga, ten konkretny zawiera Lanolinę, która może uczulać.

Jestem bardzo ciekawa Waszych ulubieńców, do których zawsze powracacie! A może możecie polecić jakiś mocno nawilżający krem pod oczy? Lub krem z filtrem, który nie bieli! Dajcie znać, będę wdzięczna!








Copyright © 2014 Byladybug.pl , Blogger