Przede wszystkim, wszystko zależy od tego, w jakim celu będziesz leżeć w szpitalu. Dopiero będziesz diagnozowany? Kwalifikacja do leczenia? Hospitalizacja i tak zwane "podleczenie?". Na podstawie tego należy przygotować całą listę, bo przydatne mogą być odrobinę inne rzeczy.
Diagnoza? Wystarczą zazwyczaj same podstawowe rzeczy. Podleczenie/kwalifikacja? Tu już potrzebujemy moim zdaniem nieco upgrade'ować naszą listę "do spakowania".
Do tego posta zainspirowała mnie jednak wiadomość na Instagramie od jednej z obserwatorek, która pierwszy raz idzie do szpitala i nie wie, na co się przygotować. Pozwólcie zatem, że Wam pomogę - Zaraz ja idę kolejny raz na oddział, przygotowałam sobie już notatki co muszę ze sobą zabrać, więc z chęcią podzielę się nią z Wami!
First things first: zapytaj o to w szpitalu:
- na ile dni przewidywany jest pobyt na oddziale? - na tej podstawie skompletujesz chociaż orientacyjnie swój bagaż. Ja idę na 5 dni ale zawsze jest możliwość, że ten czas się wydłuży. To już jest kwestia indywidualna, która ustalana jest na miejscu z lekarzem.
- czy są jakieś wymogi, co musisz ze sobą zabrać? - u mnie przy zapisie zawsze jest zaznaczane, by mieć ze sobą szlafrok. W nim (i w bieliźnie pod spodem) chodzimy na obchód. Zapewne dlatego, by skrócić czas kontroli wszystkich pacjentów. Ale do tematu szlafroka jeszcze wrócę.
- czy w szpitalu jest lodówka? - niestety dalej nie jest to norma, nie na każdym oddziale znajdziesz miejsce, gdzie możesz przechować swoje jedzenie. Jeżeli jest - super, masz farta :P Zabierz ze sobą to, co chcesz jeść podczas pobytu i schowaj je najlepiej w pojemnik, który będzie podpisany. Ja zazwyczaj chowałam tam warzywa, jakąś szynkę/ser/serek śmietankowy czy jogurty, by móc w ciągu dnia coś sobie dojeść.
Umówmy się, jedzeniem szpitalnym nie idzie się najeść.. a czasem nawet nie masz za bardzo ochoty tego zjeść. Lepiej mieć zawsze coś ze sobą. Niektórzy biorą też mleko - i je podpisują, na przykład do kawy. Niewykluczone, że na oddziale będzie ogólnodostępna kawa i czarna herbata ale rzeczy jak cukier/mleko to już luksus :P
Co jak NIE MA lodówki? To zależy.. od pory roku. Gdy ostatnim razem leżałam na oddziale (w kwietniu) produkty wymagające przechowywania w chłodnym miejscu trzymałam... schowane w reklamówce.. za oknem.
Tak, za oknem. Przecięte przez otwierane okno, by nic nam nie wypadło. I ten patent pokazała mi pielęgniarka! Ale przy obecnych temperaturach mogłoby mi ono po prostu zamarznąć - a latem, zaparzyć się. Niektórzy zabierają ze sobą lodówki turystyczne. Brzmi jak wymysł ale ma to sens, jeśli zależy nam by mieć tego typu jedzenie ze sobą a już na pewno przy dłuższych pobytach.
Przejdźmy jednak do konkretów. Podzieliłam potrzebne mi rzeczy na kategorie:
Zdrowie:
- teczka z dokumentami. Dokumentacja medyczna, wszelkie badania z ostatniego roku (byłam już w tym szpitalu, więc jest tam już moja dokumentacja ze wcześniejszych lat), skierowanie do szpitala.
- wszystkie leki, które przyjmujesz, suplementy - również całą ich rozpiskę. Lekarz musi o nich wiedzieć, jeśli wprowadza leczenie - nawet jeśli będą to naświetlania! Mogą być przeciwskazaniem, wpływać na działanie leczenia. NIC nie ukrywamy.
- osobiście zalecam mieć ze sobą też zwykły paracetamol/ibuprofen.. kiedyś leżąc w szpitalu przeziębiłam się. Tamtejszy lekarz nie chciał mi nic dać i kazał iść do apteki i coś sobie kupić.. wyszłam okropnie chora, w dniu wypisu walczyłam z gorączką. Od tamtej pory zawsze mam coś takiego pod ręką - ale zanim je weźmiesz, zapytaj lekarza/pielęgniarki. Przy niektórych lekach musimy na nie uważać. Np. przy cyklosporynie/metotrexacie.
Ubrania:
- piżama "normalna"
w której po prostu będzie Ci wygodnie i komfortowo spać. Ja zazwyczaj wybieram długie spodnie i długi rękaw, bo często jest w szpitalach nieco chłodno. No i oczywiście bawełna/wiskoza, żadne poliestry!
- piżama "nienormalna" 😂
Już tłumaczę! Możliwe, że podczas pobytu zlecone zostaną Ci tak zwane maści robione. Tłuste, na wazelinie. Szczególnie, gdy masz dużo zmian, warto mieć ze sobą piżamę, której nie będzie Ci szkoda więc ubrudzić i potem wyrzucić. Tu polecam szczególnie długie spodnie i długi rękaw o grubszym materiale (jeśli masz rozległe zmiany na całym ciele. Jeśli są np. tylko na nogach, możesz śmiało założyć krótki rękaw). Czasami zdarza się, że pielęgniarka da mi "szpitalną" piżamę na ten czas siedzenia w maści ale nie zawsze są one dostępne!). Potem się wykąpiesz, zmyjesz je/ i możesz ubrać się w czystą, wygodną piżamę. Serio, game changer w komforcie!
*piżama szpitalna do smarowania*
* nie masz piżamy "do wyrzucenia" w domu? Pepco, Sinsay, Primark (...) możesz tam kupić coś nawet za kilkanaście złotych lub po prostu zabierz ze sobą ubrania "po domu", np. stary tshirt i dresy, w którym już nie chodzisz - a które nie zajmą nie wiadomo ile miejsca. Ja taką piżamę zazwyczaj wyrzucałam w dniu wypisu, bo była tak tłusta, że była nie do odratowania.
- wygodne ubrania "na oddział"
Ja zazwyczaj biorę dres lub wygodny komplet dzianinowy, w którym będę mogła pójść zarówno na dół do szpitalnego bistro/sklepiku jak i na inne oddziały w celu badań. Zazwyczaj były to RTG, USG, czasami konsultacja u Reumatologa czy innego specjalisty - wtedy warto móc się ubrać wygodnie ale też tak, by łatwo i szybko móc się rozebrać/przebrać. Polecam mieć ze sobą ciepłą bluzę - bywa chłodno na korytarzach.
- klapki
I tu polecam zdecydowanie bardziej klapki niż typowe domowe kapcie. Po pierwsze, będziemy w nich chodzić po całym oddziale, po drugie - warto jest też mieć takie, w których wejdziemy pod prysznic. Osobiście nie wyobrażam sobie tam stanąć gołą stopą (mimo wszystko, z przyzwyczajenia). Najbardziej logiczne wydają się tu myślę takie basenowe klapki, w których wygodnie wsuniemy stopę w skarpetce.
- szlafrok
Wspominałam już o nim wcześniej, w moim szpitalu zawsze proszą by mieć go ze sobą, by móc ubrać go co rano na obchód. Osobiście preferuję te dłuższe i nieco grubsze, by komfortowo móc pójść do pokoju zabiegowego (bo pod spodem będzie tylko bielizna). Czasem musisz poczekać pod pokojem na swoją kolej razem z innymi pacjentami - dlatego dla mnie krótkie i cieniutkie szlafroki odpadają. Wolę się swoim opatulić podczas tego krępującego momentu 😜
+ oczywiście bielizna
(również taka, którą w razie czego możemy pożegnać w przypadku ubrudzenia jej maściami), skarpetki, w przypadku kobiet wygodny stanik, z którego będziemy mogły szybko się rozebrać ale też czuć komfortowo w ciągu dnia krążąc między oddziałami. Warto też wziąć cieplejsze skarpetki, szczególnie gdy będziesz w szpitalu zimą. Zaufaj mi, bywa chłodno.
Kosmetyczka:
- oczywiście pasta do zębów + szczoteczka
- szczotka do włosów
- krem do twarzy (stosuję go każdego dnia, więc w szpitalu również)
- balsam do ciała, wybieram te które szybko się wchłaniają. Użyję go zarówno po prysznicu (jak zawsze!) czy przed pójściem spać. Moja skóra woła o pomstę do nieba, gdy jej nie nawilżę, więc tak, jest to typowy produkt do zabrania ze sobą na oddział dermatologiczny.
- żel do mycia/olejek do mycia (ja biorę taki, który użyć mogę również do twarzy!)
- czasami przydatna może też być myjka, szczególnie gdy stosowana będzie cygnolina/dziegcie, którą należy bardzo dobrze zmyć (a która brudzi nieco skórę i samą ręką i wodą może być nieco trudno)
- balsam do ust
- szampon/odżywka (wystarczą przelane do mniejszych pojemniczków, jak do samolotu) lub np. w wersji mini-size.
Jedzenie:
to bardzo indywidualna kwestia, zależna od Twoich preferencji/diety. Mimo śniadania/obiadu/kolacji w szpitalu to chodzę głodna. Zdarzy się, że któryś posiłek mi nie przypasuje lub.. będzie niewystarczający. Lub przez dość wczesną jak dla mnie godzinę kolacji, wieczorem jestem już potwornie głodna. Zabieram więc ze sobą:
- pieczywo. Zazwyczaj mam ze sobą te Wasa/Sonko. Nie zsycha mi się tak szybko jak zwykłe pieczywo a bardzo je lubię i jest po prostu wygodne w szpitalnym użytkowaniu.
- masła nie stosuję ale serek śmietankowy jak najbardziej, lekka szynka
- serek, zazwyczaj skyr. Super opcja to skyr + owoc, np. borówki. Mam wtedy drugie śniadanie z głowy, zdrowe i smaczne.
- owoce/warzywa. Owoce: np. jabłko, banan, winogrona. Warzywa: np. ogórek, papryka, rzodkiewka
- zawsze mam ze sobą też pieprz i sól, ale po prostu lubię przyprawione jedzenie.. i trochę polepsza te szpitalne 😋
- wafle ryżowe, biszkopty, coś do przegryzienia
- woda do picia
- herbata (ja jej piję bardzo dużo, więc biorę zieloną herbatę, earl grey a czasami i jakieś ziółka)
przykładowe zdjęcia posiłków (z zeszłego roku)
Inne:
- naczynia: kubek, talerzyk, sztućce. (do obiadu je oczywiście otrzymasz ale musisz zwrócić, więc gdy potem chcesz coś jeszcze zjeść, nóż czy łyżka mogą Ci się jeszcze przydać 😜 polecam mieć również ostrzejszy nóż/scyzoryk - bo jak widać na zdjęciu powyżej, możesz dostać pomidora, którego ciężko będzie bez niego pokroić 😜)
- koc - nie jest to opcja obowiązkowa ale ja już nie wyobrażam sobie go nie zabrać. W ciągu dnia służy mi jako narzuta na łóżko, dzięki czemu nie siedzę/leżę w dresie (w którym chodziłam po całym szpitalu) bezpośrednio na pościeli, czy podczas drzemki w ciągu dnia, które są chyba nieuniknione 😅 Od samego rana są badania, pobrania krwi itd, potem konsultacje czy zabiegi, więc pomiędzy czasami mamy chwilę, by odespać. No i lubię ciepło, więc zazwyczaj w nocy śpię i pod szpitalną kołdrą i pod tym właśnie kocem. Wybieram oczywiście taki, który nie zajmuje nie wiadomo jak dużo miejsca. Swój spakowany kupiłam w Pepco pewnie za 20zł (nie będzie mi szkoda, jeśli go przypadkiem ubrudzę tłustymi maściami).
- poduszka "jasiek" - ja po prostu lubię, gdy mam wyższą poduszkę a szpitalu raczej są płaskie. Ostatnio zapomniałam o niej i bardzo żałowałam, teraz już nie popełnię tego błędu! 😋
- książka/gazeta/krzyżówki - by zabić czas i nie siedzieć wiecznie w telefonie - zresztą, często zdarza się, że jest kiepski zasięg i nie ma wifi, więc warto mieć coś ze sobą
- słuchawki - nie znoszę, gdy ktoś na sali ogląda sobie coś na telefonie na cały regulator. Wiadomo, że przeglądamy filmy czy inne tiktoki ale słuchawki, to moim zdaniem kwestia kultury - szczególnie, że obok może ktoś chcieć spać. Ja zazwyczaj mam na telefon pobrany jakiś serial/film na aplikacji Netflixa - wtedy nie potrzebuję mieć internetu. Słuchawki więc będą jak najbardziej przydatne, by nie przeszkadzać innym.
- monety (opcjonalnie) - osobiście nie praktykuję, ale w niektórych szpitalach na sali znajdziesz telewizor. Jeśli chcesz go oglądać, trzeba za to zapłacić. Dwie kobietki, które leżały kiedyś ze mną nie wyobrażały sobie wieczoru bez "Na Wspólnej", więc wykupowały sobie do niego dostęp - jeśli dla Ciebie to również może być ważne, warto wziąć to pod uwagę. Nie zawsze jest możliwość płatności kartą 😜
- laptop/tablet - niektórzy biorą go ze sobą, choć trzeba to robić raczej na własną odpowiedzialność. Ja raczej odpuszczę, bo w szpitalu chciałabym maksymalnie wyłączyć się od trybu "praca", no chyba że... zainstalowałabym tam sobie Simsy 😜 Przyznaję, kiedyś miałam i gdy jako jedyna zostałam na sali na weekend, oglądałam na nim filmy i grałam. Bo nawet za bardzo nie masz wtedy co robić i do kogo się odezwać - w weekendy nie ma badań/konsultacji, jedynie to co może wymagać ewentualnie pomocy pielęgniarki - czyli smarowanie maściami. Zostaje więc duuużo czasu, który trzeba jakoś zabić - więc znajdź najlepszy sposób dla siebie. Ja na pewno na wszelki wypadek kupię jednak krzyżówki!
- pytania. To jest czas dla CIEBIE. Masz jakieś pytania, wątpliwości, inne objawy? Zapisz je sobie wszystkie i zgłoś je u lekarza, który będzie Cię prowadził w szpitalu. Ale serio - zapisz. Ja osobiście często zapominam o jakichś szczegółach, bo wydają mi się oczywiste a potem w tym całym zamieszaniu wypadają mi z głowy. Mam tez zawsze ze sobą (na każdą wizytę u jakiegokolwiek lekarza) kartkę, na której mam rozpisane wszelkie choroby w rodzinie. Niestety mam duże obciążenie genetyczne, więc to bardzo ważne, by to kontrolować.
Zapisz wszelkie choroby przewlekłe/nowotwory, które były w Twojej rodzinie. Np: dziadek - rak żołądka, mama - rak szyjki macicy, tata - cukrzyca. To da lekarzowi szerszy obraz Twojego zdrowia i potencjalnych zagrożeń, których warto pilnować. A my nie zawsze o tym pamiętamy!
Uwaga! Poproś również dermatologa o badanie znamion/pieprzyków (dermatoskopem). Powinniśmy robić je raz w roku, teraz masz możliwość zrobić to od ręki, bez czekania nawet kilka miesięcy na wizytę 😊
No i przede wszystkim! Dobre nastawienie! Jeżeli jesteś w szpitalu, to znaczy, że walczysz o swoje zdrowie a to jest absolutnie tutaj najważniejsze. Wykorzystaj ten czas. Pytaj o wszystko. Nie wiesz jak stosować sterydy? Zapytaj! Nie wiesz, co powinieneś suplementować, jaką dietę stosować? Lekarze na oddziale i pielęgniarki są po to, żeby Ci pomóc. Nie bój się zadawać nawet tak zwanych głupich pytań.
Ja do dziś pamiętam, jak z uśmiechem chodziłam na "smarowanie" maściami z ulubioną wtedy pielęgniarką, wiedziałam, że poda mi jakieś nowe wskazówki na temat łuszczycy. No i nie wstydź się. Wiem, że to może być trochę krępujące, gdy np. będziesz musiał/musiała rozebrać się przed pielęgniarką, by pomogła Ci się posmarować maściami w trudniej dostępnych dla Ciebie miejscach. Też ten wstyd odczuwam, ale tylko chwilowo. Uwierz mi, nie takie rzeczy i plamki już widzieli a Ty, walczysz właśnie o remisję! 😊
Powodzenia i dużo, dużo zdrówka! 💕