Recenzja by Ladybug – Mydło dziegciowe w płynie Mydlarnia Cztery Szpaki

Recenzja by Ladybug – Mydło dziegciowe w płynie Mydlarnia Cztery Szpaki



W ostatnim poście powiedziałam Wam co nieco o stosowaniu preparatów dziegciowych w leczeniu łuszczycy opisując czym one właściwie są. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją właśnie jednego z takich produktów.

 

Na ten kosmetyk trafiłam zupełnie przypadkiem. Stwierdziłam, że chcę spróbować włączyć do swojej pielęgnacji produkt na bazie dziegciu i.. znalazłam właśnie ten w formie płynnej. Choć mydła klasyczne w kostce dobrze na mnie działały to ich stosowanie nie było już takie przyjemne. Trzeba było się trochę namachać by dobrze namydlić kostką całe ciało (nie używam żadnych gąbek czy myjek, bo uważam że jest to idealne środowisko dla bakterii i ich zwyczajnie unikam) a dodatkowo mając teraz porównanie zapach po użyciu kostki był znacznie bardziej intensywny w łazience nawet po kąpieli.

 

Tu mamy ten niezbyt przyjemny zapach zamknięty szczelnie w szklanym opakowaniu. Dzięki temu zapach nie wydostaje się z opakowania w momencie gdy go nie używamy. Przyznaję, że po prysznicu zapach jest w łazience odczuwalny jeszcze przez jakiś czas… ale przykładowo następnego dnia już go nie wyczuwam. Woń mydła w kostce wyczuwałam każdego dnia aż do jego zużycia.

 

Co to jest za produkt?

O samym dziegciu więcej możecie przeczytać tutaj: LINK


Jakie ma działanie?

- odkażające

- przeciwświądowe

- przeciwzapalne

- przeciwgrzybiczne

- keratoplastyczne (działa złuszczająco na łuskę charakterystyczną przy łuszczycy)

 

Cena? Ok 37zł kupić można: tutaj

 

Oprócz dziegciu w składzie znajdują się również:

Gliceryna roślinna – nawilża i zmiękcza skórę

Betaina kokamidopropylowa – działa oczyszczająco, kondycjonująco i zmiękczająco

Olej kokosowy – odżywia i działa przeciwbakteryjnie

Oliwa z oliwek – podtrzymuje optymalny stopień nawilżenia

 

I oczywiście dziegieć, który w składzie jest na ostatnim miejscu. Dzięki temu, że oprócz dziegcia mamy również inne składniki o działaniu nawilżającym/odżywiającym skóra nie jest tak podrażniona jak po typowym dziegciowym produkcie - a w moim odczuciu jest wręcz ukojona.

Dla kogo jest ten produkt?

Idealnie sprawdzi się przy takich schorzeniach jak łuszczyca, silny łupież, łzs czy egzema.

 



Ogólnie oceniam go na plus i trafia do moich zdecydowanych ulubieńców - nie wiem czy po tym produkcie sięgnę jeszcze po zwykłe mydło dziegciowe w kostce. Jestem na tak! 

Dziegieć w leczeniu łuszczycy

Dziegieć w leczeniu łuszczycy


 Dziegieć to bardzo popularny - i stary składnik w leczeniu łuszczycy. Często jest używany np. w szpitalach podczas hospitalizacji podczas leczenia miejscowego. Ale czym właściwie są te dziegcie?


Dziegcie to produkty uboczne destrukcyjnej karbonizacji i destylacji:

  • węgla (dziegieć węglowy)
  • drewna (dziegieć drzewny)
  • kory brzozy (dziegieć brzozowy)
Były stosowane od lat w różnych schorzeniach dermatologicznych - również w łuszczycy i łuszczycy skóry głowy. Wielu pacjentów jednak z nich rezygnowało ze względu na trudności leczenia w warunkach domowych. Dlaczego? Cóż, charakteryzują się one dość niemiłym, intensywnym zapachem (coś podobnego do smoły, wędzonki?) oraz uporczywym brudzeniem ubrań. 

Niestety badania in vitro oraz badania na zwierzętach wykazały ich potencjalne działanie rakotwórcze. Z tego powodu zostały wycofane i nie mogły być rekomendowane jako tak zwana terapia pierwszoplanowa.

Obserwacje u ludzi leczonych dziegciem na schorzenia dermatologiczne nie potwierdziły jednak zwiększonego ryzyka rozwoju nowotworów. Obecnie dziegcie dostępne są głównie w szamponach i produktach do mycia ciała, które stosunkowo krótko trzymamy na skórze. 


Dziegieć - właściwości 
  • antyseptyczne
  • grzybobójcze
  • przeciwzapalne
  • delikatnie złuszczające naskórek
  • zmniejszające łuszczenie skóry 
  • łagodzące świąd 

Dziegcie - stosowanie

Należy zachować umiar. Długie ich stosowanie (powyżej 6 tygodni) powinno być skonsultowane z lekarzem. 

Wykazują działanie fotouczulające. Powinniśmy więc chronić obszar leczony dziegciem przed promieniami słonecznymi (również lampami PUVA!).

Nie są zalecane u kobiet w ciąży - wykazują bowiem działanie teratogenne.


Jakie produkty z dziegciem w składzie lubię?



  • Mydło w płynie - Mydlarnia Cztery Szpaki 500ml (ok 37zł)
  • Mydło w kostce - Mydlarnia Cztery Szpaki (ok 23zł)
  • Krem Psoritar Intensive - Pharmaceris (ok 34zł)
  • Szampon z dziegciem - Paraderm (ok 25zł) 
Maści dziegciowe (recepturowe) może również wypisać lekarz dermatolog. Wtedy apteka na zlecenie lekarza sama przygotowuje taką maść według receptury wskazanej przez lekarza. By dowiedzieć się więcej, zapytaj swojego dermatologa o recepturową maść dziegciową.

Jakich składników szukać w kosmetykach przy łuszczycy?

Jakich składników szukać w kosmetykach przy łuszczycy?

 Odpowiednia pielęgnacja zapobiegająca wysuszeniu skóry to podstawa. Prawidłowo dobrana do potrzeb naszej skóry może nawet wspomóc leczenie ogólne. 

Nie musimy kupować tylko i wyłącznie dermokosmetyków z wielkim napisem ,,łuszczyca" - aczkolwiek wiadomo, warto na nie zwrócić uwagę bo zostały stworzone z myślą właśnie o skórze łuszczycowej. Nie tylko w aptekach ale i w drogeriach możemy znaleźć ciekawe produkty do pielęgnacji. 



Redukcja nadmiernej warstwy łusek - złuszczanie

- mocznik (10%-50%) 

- dziegieć

- alfa-hydroksykwasy i beta-hydroksykwasy (AHA BHA np. kwas salicylowy, kwas glikolowy)


Humektanty - wiążą i zatrzymują wodę w warstwie rogowej naskórka

- gliceryna (2-10%)

- aloes (działa łagodząco)

- kwas hialuronowy

- kwas mlekowy

- niacynamid (prowitamina B3)

- panthenol (prowitamina B5)

- mocznik (2-10%) 


Składniki odbudowujące barierę lipidową. Ich rolą jest uzupełnianie deficytów miedzykomórkowych lipidów

- cholesterol

- ceramidy

- nienasycone kwasy tłuszczowe (np. olej konopny, olej jojoba i z ziaren wiesiołka, wosk pszczeli)


Emolienty - tworzą na skórze tak zwaną okluzję. Efektywnie zabezpieczają przed utratą wody.

- oleje roślinne (np. słonecznikowy, makadamia, ze słodkich migdałów, awokado)

- niektóre oleje zwierzęce (np. lanolina)

- witamina A 

- witamina E

- mocznik (do 10%)

- masło shea

- d-panthenol


Inne składniki warte naszej uwagi

- sole (np. z morza martwego, epsom, jodowo-bromowa)

- solanka siarczkowa

- czarne błoto z morza martwego

- skwalen

- ichtiol


Czym jest Objaw Köbnera?

Czym jest Objaw Köbnera?

 


Czy wiesz czym jest Objaw köbnera?

Jestem pewna, że duża część z Was spotkała się z tym objawem a nie miała pojęcia, że tak to się właśnie nazywa! Osobiście spotkałam się z nim dwa razy. Raz, gdy zacięłam się maszynką do golenia.. i teraz, zaledwie od jakiegoś miesiąca na dłoni pojawiła mi się nowa plamka. Na mazurach ugryzł mnie w dwóch miejscach obok siebie komar, co skutkowało niekontrolowanym drapaniem. Zaledwie tydzień później w opuchlizna po ugryzieniu zeszła a pojawiła się łuszczyca. 


Cóż, od tej pory na każde wakacje zaopatrzam się w konkretny zapas produktów odstraszających komary i.. kosmetyki łagodzące ugryzienia i swędzenie skóry. To był właśnie typowy objaw koebnera. Ale czym on właściwie jest?

Objaw koebnera (Köbner's phenomenon) polega na tym, że w miejscu urazu naskórka (w miejscu zdrowej wcześniej skóry) - np. po operacji, przekłuciu uszu, zadrapaniu, otarciu itp. pojawia się zmiana łuszczycowaHeinrich Köbner - niemiecki dermatolog opisał ten objaw po raz pierwszy w 1872 roku. 

Co ciekawe, nie wystąpi ono podczas remisji choroby a jedynie podczas aktywnej łuszczycy. Może on wystąpić nawet po dwóch tygodniach od uszkodzenia skóry. 


Czy ten objaw występuje jedynie w łuszczycy?

Nie. Może on wystąpić również na przykład przy bielactwie czy liszaju płaskim. 


Myślę, że warto zapamiętać czym jest te zjawisko bo idealnie pokazuje, jak istotne jest dbanie o skórę i niedrapanie jej. Wiem, że łatwo mówić ,,nie drap" ale naprawdę warto nad tym popracować. 

Przy łuszczycy aktywnej raz, że pogarszamy zwyczajnie jej stan drażniąc ciągle skórę drapaniem, to możemy właśnie dorobić się nowych, kolejnych zmian łuszczycowych. Chyba nie warto? :) Jeżeli masz problem z drapaniem i swędzącą skórą, porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem. Istnieją na rynku preparaty, które mogą pomóc to złagodzić. 

Poznaj sposoby leczenia łuszczycy

Poznaj sposoby leczenia łuszczycy



Dzisiaj chcę Wam po krótce przybliżyć sposoby leczenia łuszczycy, które może przypisać nam lekarz. Należy pamiętać, że każdy z nich powinien zostać odpowiednio dobrany przez dermatologa do stanu naszej skóry. Skupię się na tych podstawowych, najczęściej stosowanych.

 

1.    Leczenie miejscowe

Czyli wszelkie produkty jakie możemy nakładać miejscowo na zmiany łuszczycowe.

Jest to podstawowy sposób leczenia. Dla niektórych będzie on zdecydowanie wystarczający, ponieważ jesteśmy w stanie dojść do remisji - dla innych przeciwnie, może być ono za słabe.

 

Krok 1. Pozbywamy się łuski

czyli usuwamy rogową łuskę uniemożliwiającą dotarcie substancji czynnej do głębszych warstw skóry. np. preparatami keratolicznymi (najczęściej są to: Kwas salicylowy, Mocznik w wyższych stężeniach)

 

Krok 2. Preparaty redukujące


Gdy już pozbędziemy się łuski, możemy działać głębiej.


Dziegcie - produkty suchej destylacji węgla kamiennego (prodermina) lub różnych gatunków drewna. Mają bardzo specyficzny, ciężki zapach, którego ciężko się pozbyć np. z ubrań.


     Cygnolina – maść robiona na receptę wg. konkretnej receptury. Tak zwana maść ,,wypalająca” zmiany. Ma ona różne stężenia – używanie jej zaczynamy od niskiego, stopniowo ewentualnie zwiększając je lub wydłużając czas trzymania na skórze. Konieczne jest jej zmycie po omówionym z lekarzem czasie. Niestety powoduje przebarwienia na skórze/ubraniach.


3.    Glikokortykosteroidy – czyli tak zwane sterydy. Wielu pacjentów ich unika, jednak uważam, że poprawnie stosowane są ok. Zazwyczaj dają szybką poprawę ale jeśli odstawimy je nagle – istnieje duże ryzyko nawrotu zmian. Należy je odstawiać stopniowo. Mogą nieść za sobą niestety skutki uboczne jeśli zbyt długo ich używamy (np. zaniki skóry). Skóra może też się do nich przyzwyczaić przez to działanie ich może spadać.


4.  Pochodne witaminy D3 – często zaleca się by stosować je wraz z glikokortykosteroidami, gdyż łączone razem mogą wykazać silniejsze działanie.


5.      Maści robione – wspominam o nich oddzielnie ale tak samo jak cygnolina (czasem też dziegć robione są na receptę w aptekach). Rodzajów takich maści jest jednak więcej, są takie typowo złuszczające jak mocznikowa czy salicylowa, wspomagająca jak siarkowa i natłuszczająca jak np. maść cholesterolowa


6.      Na koniec natłuszczanie! Tu sprawdzą się przede wszystkim emolienty ale też np. produkty na bazie witaminy A. To ważny punkt w pielęgnacji, należy zapobiegać wysuszeniu skóry.


 Leczenie ogólne

Gdy leczenie miejscowe (lub fototerapia) nie wykazuje skuteczności, może zostać włączone leczenie ogólne. Najczęściej są to Cyklosporyna i Metotreksat czy też Acytretyna. Zależnie od konkretnego leku może być konieczne stosowanie antykoncepcji podczas leczenia ze względu na działanie teratogenne. Stosowane koniecznie pod stałą kontrolą lekarza, regularnie wykonując odpowiednie badania. Mogą być w formie tabletek lub zastrzyków.

 

Fototerapia – naświetlanie lampami PUVA/UVB 311

Dermatolog przepisuje serię lamp, często 3x w tygodniu stopniowo zwiększając ich moc i czas naświetlania. Może być konieczność łączenia ich ze środkiem fotouczulającym.

 

Leczenie biologiczne

Grupa substancji biologicznie czynnych, uzyskanych dzięki technikom biologii molekularnej. Stosowane przy ciężkich typach łuszczycy. Niestety są one bardzo drogie. Możemy starać się o refundację z NFZ jednak wtedy konieczne jest spełnienie wielu warunków – ale warto o nie walczyć. Wielu pacjentów bardzo je sobie chwali, w końcu po wielu latach walki z innymi sposobami leczenia dochodzą ro remisji.

 

Czy są jakieś sposoby leczenia o których wcześniej nie słyszeliście? A może któreś wyjątkowo zawsze Wam się najlepiej sprawdza? Jeśli chcielibyście przeczytać więcej o sposobach leczenia, dajcie znać! U mnie zawsze najlepiej sprawdzały się maści robione oraz naświetlania lampami UVB311! 

Dlaczego nigdy nie polecę solarium jako sposób leczenia łuszczycy?

Dlaczego nigdy nie polecę solarium jako sposób leczenia łuszczycy?

 


Zacznijmy od tego, że solarium zwyczajnie nie jest sposobem leczenia i nigdy nie powinno być tak traktowane. Wiem jednak, że rzeczywistość jest inna i wiele osób chorych na łuszczycę, traktuje je jako zamiennik słońca (które na wiele osób pozytywnie wpływa na zmiany łuszczycowe) czy co gorsza, zamiennik naświetlania lampami (które zawsze powinny być stosowane pod stałą kontrolą dermatologa i już jest rzeczywistym sposobem leczenia łuszczycy).


Jednak czy wiesz, że już jedna wizyta w solarium zwiększa ryzyko zachorowania na różne nowotwory skóry?

  •     67% - rak kolczystokomórkowy skóry
  •      29% - rak podstawnokomórkowy
  •     20% - czerniak (w Polsce nowotwór ten zajmuje pierwsze miejsce pod względem ilości zgonów na nowotwory skóry)

Przy regularnym korzystaniu z solarium oczywiście ryzyko wzrasta.


W wielu krajach – w tym w Polsce, intensywność promieniowania lamp w solarium jest znacznie większa niż intensywność promieniowania słońca. Jak to porównał Dawid Myśliwiec – doktor chemii z kanału na YT Naukowy Beukot: ,,Przewyższa ona często nawet to co dzieje się w krajach Europy Południowej i Północnej Afryki, kiedy słońce jest tam najwyżej”.


W 2010 roku kontrola łóżek opalających pokazała, że tylko 17% łóżek miało dopuszczalny poziom promieniowania. Co oznacza, że ponad 80% łóżek emitowało zbyt duże promieniowanie zagrażające zdrowiu klientów.


W 2009 roku WHO uznało że opalanie się w solarium jest tak samo wielkim zagrożeniem dla zdrowia jak palenie tytoniu, polon czy azbest.


Na moim Instagramie @byladybug.pl – a dokładniej na instastories zadałam moim obserwatorom dwa pytania:

  •   Czy chodzicie na solarium ?
  • Jeśli tak – ile razy w miesiącu?

Najczęstszą odpowiedzią była: 4 razy w miesiącu. Duża część napisała, że chodzi do solarium nawet 6-8 razy w miesiącu a rekordziści podali liczbę 10 razy w tygodniu. Łatwo więc sobie wyobrazić jak bardzo wtedy ryzyko jest już ogromne. Warto zaznaczyć, że poparzenie skóry (również słoneczne) może doprowadzić do pogorszenia łuszczycy – lub jej nawrotu.

 

Najczęstszym błędem osób uczęszczających do solarium jest zbyt długa ekspozycja na promieniowanie. Może to doprowadzić do:

  • ·       ostrych zmian w organizmie – np. rumień fotochemiczny, reakcja skóry wywołana przez działania promieni UVB (Zaczerwieniona skóra w miejscu naświetlania. Może temu towarzyszyć obrzęk, pęcherz z płynem surowniczym oraz martwica tkanek).
  • ·        Oraz do przewlekłych zmian w organizmie: fotostarzenia się skóry bądź spadek odporności organizmu poprzez zmniejszenie liczby komórek Langerhansa – co w efekcie zwiększa zachorowalność i rozwój nowotworów

Podsumowując

Wiem, że wielu osobom z łuszczycom solarium może teoretycznie pomóc. Ja też kiedyś chodziłam na solarium. Jednak czy aby na pewno warto? Tu już każdy powinien zadecydować sam i wybrać, czy woli tymczasowe polepszenie wyglądu skóry ale jednocześnie zgadza się na dalsze, długotrwałe skutki oboczne.

Według mnie lepiej korzystać z naturalnego słońca - wraz z odpowiednią ochroną SPF a najlepiej – (w związku ze zmianami łuszczycowymi) ze specjalnych lamp do naświetlania, które są stosowane pod okiem dermatologa. Solarium niesie za sobą jednak więcej negatywnych skutków, które odczujemy dopiero za jakiś czas ale część z nich – np. przyśpieszone fotostarzenie się skóry ale mamy je wręcz zapewnione.

Wybieram więc słońce wraz z odpowiednią ochroną przeciwsłoneczną (minimum SPF30!), by uniknąć m.in. poparzeń skóry, które jak pisałam wcześniej, mogą przyczynić się do pogorszenia skóry a nawet nawrotu łuszczycy jeśli jesteśmy podczas remisji choroby.

Jeśli nie mamy zmian na skórze – w celu opalenia skóry lepiej jest po prostu użyć samoopalacza. Te w piance aplikowane specjalną rękawicą do samoopalaczy naprawdę robią robotę i nie pozostawiają smug, co daje piękny kolor skóry o każdej porze roku bez negatywnych efektów ubocznych promieni UVA i UVB. – Nie polecam samoopalaczy jeśli mamy zmiany, bo zwyczajnie ciężko będzie uzyskać równomierny koloryt bez plam przy suchej, łuszczącej się skórze.

W każdym przypadku, bez względu na to czy wciąż wybierasz opalanie w solarium, na słońcu czy naświetlanie lampami sprawdzaj najlepiej raz w roku znamiona u dermatologa pod dermoskopem. Obserwuj je i nie lekceważ, jeśli zaczynają wyglądać podejrzanie – np. zmieniają kolor czy rozmiar. Pozwoli to na ewentualne szybkie wychwycenie zmian nowotworowych lub potencjalnie niebezpiecznych by uniknąć dalszych powikłań nowotworów skóry – które w niektórych przypadkach atakują również pozostałe organy.

 

Źródło:

Tanning in solarium – knowledge, attitudes and polish habits. A.Wypych-Ślusarska, G.Zieliński, K.Torzewska, J.Malinowska-Borowska


Założyłam kanał na YouTube! Porozmawiajmy o łuszczycy

Założyłam kanał na YouTube! Porozmawiajmy o łuszczycy

 



Jeśli jestem w czymś mistrzem to jedną z tych rzeczy na pewno jest odkładanie rzeczy na potem (które często zamienia się w nigdy). Konto na YouTube założyłam w 2019 roku i tak od tamtej pory regularnie sobie mówiłam, że zrobię to kiedy indziej znajdując milion powodów i wymówek począwszy od braku odpowiedniego sprzętu po złe światło w domu.. koniec tego!

W tym vlogu mówię między innymi o pielęgnacji skóry łuszczycowej, która pomogła mi w ostatnim czasie. Wiem, że prosiliście już dawno bym o tym opowiedziała ale odkładałam to dlatego, że wiedziałam iż te nagranie czeka na publikację. Jak to pójdzie z tym jutubem - nie wiem ale co ma być to będzie! 

Proszę o wyrozumiałość - jest to moje pierwsze nagranie ever i przyznam, że trochę się stresowałam! Jeśli Wam się ono choć troszkę spodoba - zostawcie proszę pod filmem komentarz i zasubskrybujcie kanał (ponieważ obecnie nawet nie można wyszukać tego profilu na YT bo jest za małe i dla internetów ono jeszcze nie istnieje.. :P). Będzie mi bardzo miło ❤️

Jeśli się w to wkręcę oraz zobaczę, że Alicja aka ByLadybug na YouTube to coś, co chętnie co jakiś czas obejrzycie z wielką chęcią (w miarę moich możliwości) zainwestuję w lepszy sprzęt by przyjemniej się to wszystko oglądało! Mam mnóstwo pomysłów a nawet marzeń z tym związanych więc (odpukać!) mam nadzieję, że będzie ok!




Łuszczyca a choroby współistniejące

Łuszczyca a choroby współistniejące



Po rozmowach z moimi obserwatorami na Instagramie zauważyłam, że niewiele z nich zdaje sobie sprawę iż łuszczyca to nie tylko choroba skóry. Wychodzę więc na przeciw tym, którzy chcieliby nieco zgłębić ten temat nową serią postów zarówno tu na blogu jak i w infografikach na moim instagramie @byladybug.pl

Czy wiesz, że łuszczycy mogą towarzyszyć również inne choroby - tzw. współistniejące? Mają one wiele wspólnych szlaków PATOGENICZNYCH m.in przewlekły proces zapalny czy zaburzenia autoimmunologiczne.

Łuszczyca ma związek z zespołem metabolicznym (grupa czynników ryzyka do których zalicza się np. Otyłość brzuszną, insulinooporność, dyslipidemię (zaburzenie gospodarki lipidowej) czy nadciśnienie tętcznicze. Pacjenci z zespołem metabolicznym są w grupie ryzyka rozwoju choroby sercowo-naczyniowej i/lub cukrzycy typu 2. Konieczne jest wobec tego sprawdzanie cholesterolu, obserwowania objawów cukrzycy, monitorowanie ciśnienia tętniczego i regularne uprawianie sportu/prowadzenie zdrowego trybu życia


Z czym może współistnieć łuszczyca?
  • insulinooporność
  • zakrzepowe zapalenie żył
  • choroba niedokrwienna serca
  • miażdżyca
  • otyłość 
  • nadciśnienie tętnicze
  • choroba Crohna (zapalna choroba jelit)

U pacjentów z ciężkimi postaciami łuszczycy plackowatej zanotowano częstsze incydenty
migotania przedsionków i powikłań zakrzepowo-zatorowych dlatego też bardzo ważne jest wczesne podjęcie działań terapeutycznych i edukacyjnych oraz diagnostyki w celu eliminacji czynników ryzyka.



Łuszczycowe Zapalenie Stawów

U pacjentów z łuszczycą skóry możliwość zachorowania na ŁZS wzrasta. U 84% pacjentów zmiany skórne wyprzedzają pojawienie się zmian stawowych - średnio o 10-12 lat. Ważne jest wczesne wykrycie tej choroby, która nieuleczalna może doprowadzić nawet do trwałego inwalidztwa.  Szacuje się, że nawet ok. 30% pacjentów poradni dermatologicznych ma nierozpoznaną łuszczycę stawową.






Łuszczyca a szczepienie na Covid-19

Łuszczyca a szczepienie na Covid-19



Zapewne zastanawialiście się jak wygląda temat szczepień na koronawirusa w przypadku chorób immunologicznych - np. łuszczycy czy Łuszczycowego Zapalenia Stawów. Czy osoby chore na łuszczycę mogą zaszczepić się na covid-19? Z pomocą przychodzi Fundacja Amicus i Profesor Ernest Kuchar we wspólnej rozmowie na kanale Youtube ,,O zdrowiu". Serdecznie zapraszam Was do wysłuchania tej rozmowy. Więcej informacji znajdziecie na stronie: luszczyca.edu.pl/szczepienia-przeciwko-covid-19



Żeby była jasność. Nikogo nie namawiam do szczepień. Niech to będzie własna decyzja każdego z nas zgodna z naszymi przekonaniami. Nie krytykujmy, gdy ktoś zadecydował inaczej niż my. Ja zapisałam się na listę chętnych do szczepień. W każdej chwili można zrezygnować - nie są one przymusowe. Postępujmy w zgodzie ze sobą nie hejtując nikogo!



Łuszczyca a akceptacja. Jak zaakceptowałam chorobę?

Łuszczyca a akceptacja. Jak zaakceptowałam chorobę?




Jeśli miałabym wskazać najczęściej i jednocześnie najtrudniejsze pytanie jakie jest mi zadawane zarówno w mailach jak i na moim Instagramie byłoby to właśnie JAK zaakceptowałam chorobę. Długo odkładałam ten post ale jako, że nie dam rady każdej jednej osobie, która mnie o to pyta opowiadać od początku do końca mojej drogi do akceptacji oto jest! 

Na początku oczywiście zaznaczę, że jest to moja indywidualna historia i to, że mi się w ten sposób udało zaakceptować łuszczycę, nie znaczy, że u innych będzie lub powinno wyglądać to tak samo. Dziś, gdy jestem bardziej świadoma dużo bym w tej drodze do samoakceptacji zmieniła (co by zapewne znacznie też ją ukróciło) ale nie zmienia to faktu, że dziś wystarcza mi sam fakt, że w ogóle dotarłam do tego punktu, kiedy nie zadaję już sobie pytania ,,dlaczego ja?" - niegdyś zadawanego nagminnie.

 Zacznijmy od tego kiedy zachorowałam i jak dziwne to były czasy.

Na łuszczycę zachorowałam w wieku 8 lat. Jako 10 latka po wielu wizytach u różnych lekarzy otrzymałam w końcu odpowiednią diagnozę. ŁUSZCZYCA SKÓRY.


Pamiętam, że miałam wtedy praktycznie całe nogi, ręce, skórę głowy i tułów pokryty zmianami. Jako dziecko nie rozumiałam co się dzieje, moja mama również. Gdy patrzę na ten czas wstecz, widzę, że byłyśmy pozostawione z tematem same sobie. ,,Córka ma łuszczycę, konieczna jest hospitalizacja, tu jest skierowanie do szpitala". Tyle. Zero słowa wyjaśnienia na czym ta choroba polega ani jak do niej podchodzić. Czy jest to zwykła alergia, wysypka czy właśnie - jak się okazało, choroba zapalna o podłożu immunologicznym. Nic nie wiedziałyśmy o łuszczycy poza tym, że skórę należy smarować ogromną ilością wszelakich maści - złuszczającymi, natłuszczającymi, nieco ,,wypalającymi" jak cygnolina czy sterydowymi. 

Poszłam do szpitala, podjęto leczenie miejscowe i po tygodniu hospitalizacji wyszłam z remisją. Wszystko fajnie pięknie, tylko co mi właściwie było? Czemu nikt nie usiadł raz, że z moją mamą a dwa - ze mną, by wytłumaczyć co mi właściwie jest, czemu na to zachorowałam i jak móc zapobiegać temu w przyszłości?

Nie wiem i nawet nie chce się nad tym zastanawiać. Może to dlatego, że to było z 16 lat temu i medycyna wyglądała nieco inaczej. Boli mnie jednak to, że dzisiaj niekoniecznie lekarze podchodzą do tematu z większą uwagą. Postawią diagnozę i często wciąż nie wytłumaczą na czym polega choroba. Różnica jest taka, że dzisiaj można ją z łatwością  wyszukać w googlach ale gdybym w dniu diagnozy zobaczyła zdjęcia z Google grafika pod hasłem ,,łuszczyca" to szczerze bym się załamała. Umówmy się. Po wizycie u lekarza często wyszukujemy w internecie CO NAM DOLEGA. Nie radzę tam zaglądać. Znajdują się tam najczęściej najgorsze przypadki tej choroby jakby wyjęte z medycznej encyklopedii przypadków beznadziejnych


Lat mi przybywało a choroba raz była raz znikała. Co prawda nie do końca, bo jeśli udało mi się ją zaleczyć, zostawały po niej przebarwienia - nierzadko wyglądające jak siniaki. Skórę więc ukrywałam pod ubraniami dalej. 

Ukrywanie. Na próżno szukać zdjęć z moich nastoletnich już czasów w szortach czy sukienkach, które tak uwielbiałam. Zamieniałam je wtedy na długie bluzy a latem leginsy i koszulki zakrywające łokcie. Robiłam absolutnie wszystko by każdą jedną plamkę na moim ciele schować. Każdą. Latem mogłam się topić pod sweterkiem, byleby tylko nie widać było łuszczycowych zmian. Ba. Pamiętam takie lato, gdzie w ciągu dnia wychodziłam tylko jak naprawdę musiałam, zamiast spotykać się z resztą znajomych i korzystać z wakacji. Tak bardzo byłam zakompleksiona. Jeśli już jakimś cudem zauważył te zmiany, tłumaczyłam, że to uczulenie na BÓG JEDEN WIE CO i szybko chowałam pod ubraniem. 

Kompleksy. Chorowałam kiedy kształtowała się moja pewność siebie. Z dziewczyny, która uwielbiała się ruszać, przebywać wśród ludzi i tańczyć aż braknie mi sił - bo było to moją największą pasją, zmieniłam się w tą, która większość czasu spędzała w domu. Tam nikt nie zadawał przynajmniej pytań ,,co ci się stało?" lub nie podśmiewało się, że zawsze chodzę cała zakryta od stóp do głów. Zawsze znalazłam dobry powód by nie pójść na zajęcia taneczne, które tak kochałam. Do tego doszły wagary i wieczne zwolnienie z WF-u, by tylko nie musieć przebierać się przy innych dzieciakach. 

Nie było wtedy Instagrama, który dziś często jest powodem kompleksów przez wyidealizowane zdjęcia pełne obróbek graficznych, odpowiedniego światła czy idealnej pozy. Ale były magazyny modowe, które na każdej okładce krzyczały ,,jesteś kobietą, musisz wyglądać idealnie!" wraz z photoshopowymi zdjęciami modelek i innych celebrytek. Ja o losie zbierałam i czytałam każdy z nich i podziwiałam idealne cery i ciała szlochając, że ja (za przeproszeniem - chociaż bym się skichała) to nigdy tak nie będę wyglądała.

Wychowawczyni i pedagog szkolna wiedziały o moim problemie. Nie podjęły jednak ze mną żadnej rozmowy - tym bardziej z resztą klasy. Uważam, że powinny spróbować dać mi poczucie bezpieczeństwa i tego, że choroba nie sprawia, że jestem ,,inna" od reszty. Tymczasem gdy miałam najgorszy okres w tamtym czasie i jestem pewna, że wtedy miałam pierwszy epizod depresji czułam, że nikt mnie nie rozumie a na łuszczycę to choruję pewnie jedna jedyna na świecie. Nieźle to dzisiaj wygląda kiedy wiem, że w samej Polsce szacuje się, że choruje na nią prawie milion ludzi.


Nie dość, że to brzydka choroba to jeszcze ta nazwa... okropieństwo! Co więc tak naprawdę było kluczem do tego, że po tylu latach zaakceptowałam łuszczycę?

 



Choć może zabrzmieć to banalnie, między innymi właśnie to, że założyłam bloga. Jeśli być dokładnym to po prostu to, że otworzyłam się na temat choroby. Przyznałam się sama przed sobą, że choruję na łuszczycę. Nie żadne alergie i inne brednie, którymi sypałam jak z rękawa. Łuszczycę. I niewiele z tym zrobię, dopóki nie dam sama sobie szansy przede wszystkim na jej zrozumienie

Pierwszy krok? Dołączyłam do grup na facebooku dla chorych na łuszczycę. Tam zaczęłam się powoli oswajać z tym tematem. Pierwszy raz zdałam sobie sprawę, że wcale nie jestem z tym problemem sama! Na początku tylko czytałam, potem zadawałam pytania aż w końcu dzieliłam się również swoimi spostrzeżeniami i  kilkuletnim już przecież doświadczeniem. Czując się nieco pewniej założyłam bloga, gdzie chciałam mieć trochę więcej do powiedzenia niż na samym forum grupy. Uwielbiałam pisać a ,,coś" mówiło mi, że założenie bloga o łuszczycy to dokładnie to, co powinnam tu i teraz zrobić. Odbiór pierwszego posta tak mnie zaskoczył (pozytywnie!), że zaczęłam iść w to dalej, choć jeszcze nieśmiało i bez pokazywania twarzy. 

Spotkania dla osób chorych na łuszczycę. Pamiętam jak dziś, że znalazłam na grupie wydarzenie w Warszawie organizowane przez Unię Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę. Poszłam i nie żałowałam, choć usiadłam na najbardziej oddalonym na końcu sali miejscu. Zobaczyłam ludzi - których choć nie znałam, to wiedziałam, że mnie rozumieją. Przechodzili przez podobne rzeczy lub wręcz kropka w kropkę takie same. To był bardzo ważny moment w akceptacji choroby. Poczucie, że nie jestem z problemem sama i jest jednak na tej planecie ktoś, kto mnie rozumie. Może nie uwierzysz, ale nawet najbardziej wyrozumiała i pełna empatii osoba nie zrozumie przez co przechodzisz niż osoba przechodząca dokładnie przez to samo co ty. 

Ale spotkania itd. to tylko wierzchołek góry lodowej. Edukacja. Zrozumienie w końcu na czym polega ta choroba. Od A do Z. Że nie jest to tylko choroba skóry a coś bardziej skomplikowanego i mające większy wpływ na cały mój organizm niż mogłabym przypuszczać. To dało mi dużo pokory w podejściu do łuszczycy. Że tu nie wystarczy smarowanie na ślepo. Trzeba nauczyć się co i jak, by móc faktycznie zapanować nad swoim stanem zdrowia. Ale też np. poznać różne typy leczenia i jak powinno rozmawiać się z lekarzem.. Choć nie zawsze ma on wystarczająco dużo czasu to świadomość, jakie pytania zadawać, na co zwracać uwagę naprawdę wiele ułatwia. 

Ludzie, którzy nie spotkali się nigdy wcześniej z łuszczycą mogą próbować Cię oceniać. Ale to wynika tylko i wyłącznie z ich braku wiedzy i braku świadomości większości społeczeństwa, ponieważ o łuszczycy jak i innych chorobach skóry wciąż za mało się mówi ciągnąc je dalej jako temat tabu. Choć mogli by trzymać język za zębami a często nawet chamstwo schować w.. kieszeń, to ciężko ich obwiniać jak ich wiedza na temat chorób skóry skończyła się na średniowieczu i hasłach typu ,,trąd". Czas wyjść temu naprzeciw i zacząć o niej mówić. Kiedyś o łuszczycy nie mówiło się w ogóle. Jako mała dziewczynka nigdy nie usłyszałam o niej w telewizji. Dziś słyszy się o niej i czyta coraz częściej. Gdy zaczęłam o niej mówić otwarcie okazało się, że wielu z moich znajomych lub ich bliskich również mają łuszczycę. Cóż. Nie jestem taka jedyna w swoim rodzaju jak mi się wydawało. 

To wszystko złożyło się na to, jak dzisiaj patrzę nie tylko na chorobę ale ogólnie na siebie. Uświadomiłam sobie, że choroba nie definiuje mnie jako osoby. Że mimo zmian na ciele mogę czuć się wciąż kobieco - choć nadal miewam dni, kiedy nie mam ochoty na nic innego jak wygodny dres i schowanie się pod kocem. I to jest zupełnie normalne i OK! Nie nakładam na siebie presji, którą nakładałam przez tyle lat.. Że moja skóra powinna wyglądać idealnie, nie mieć najmniejszej skazy i że dopiero wtedy mogę ją pokazać światu. Że to, jak wyglądam nie musi się każdemu podobać. Ba, nie musi się nikomu podobać poza ludźmi, którzy są faktycznie dla mnie ważni i przede wszystkim akceptują kim jestem. Nie wyobrażam sobie więcej zastanawiać się czy chłopakowi, koleżance  czy kuzynce kolegi siostry mojej mamy przypadkiem nie przeszkadza widok moich plamek. To MOJE ciało.

Akceptacja nie przychodzi szybko i od tak. Wylałam wiele łez. Wiele się wydarzyło. Ale gdy podejmiemy chociaż tę walkę o akceptację, z chorobą później jest znacznie łatwiej i doceniamy dzięki temu więcej. Dziś całe lato spędzam z ludźmi, jeżdżąc nad wodę w sukienkach i leżąc w kostiumie kąpielowym. Cieszę się tym jeszcze bardziej bo wiem, jak bardzo kiedyś choć ,,błahe'' to było ,,odległe''. Kompleksy mam dalej bo przecież oczywistym jest, że chciałabym być zdrowa i by skóra wyglądała idealnie i gładko. Jestem silniejsza choć to nie tak, że nie mam gorszych dni. Potrafię dalej mieć chwilę zwątpienia gdy choroba nawraca ale zaraz szybko wracam na ziemię i po prostu walczę z nią dalej. Warto. Szkoda życia na chowanie się pod warstwami ubrań czekając na lepsze czasy, które mogą nigdy nie nadejść. 

Nie musisz wcale zakładać bloga. Nie musisz w internecie pokazywać zdjęcia swojej niezbyt ładnej skóry. Ale możesz zacząć więcej czytać na temat choroby. Zwiększać przede wszystkim swoją świadomość na jej temat. Zajrzeć na forum i poczytać wymianę zdań użytkowników podobnych do Ciebie i Twoich doświadczeń. Może po jakimś czasie również podjąć rozmowę. A kto wie, może nawet się z kimś  tam zaprzyjaźnisz? Możesz też po prostu powiedzieć o swojej chorobie komuś, komu ufasz i w ten sposób się otworzyć. Uwierz mi, że jeśli ktoś jest odpowiednią osobą w Twoim środowisku (mniejsza o to czy koleżanka, siostra, chłopak, dziewczyna - ktokolwiek) postara się choć Ciebie zrozumieć powie ,,przecież to nic takiego, kocham cię nawet z plamkami" lub coś podobnego. Reakcja będzie przeciwna? Szkoda czasu na takie toksyczne relacje w Twoim życiu. To Ty decydujesz kogo w nim trzymasz i na co sobie w nim pozwalasz.

Kimkolwiek jesteś czytając ten tekst - dziękuję, że doczytałeś/doczytałaś do końca. Trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, że jesteś silniejszy/silniejsza niż ci się wydaje. Mam nadzieję, że nadejdzie czas aż i Ty w to uwierzysz i zaakceptujesz czego zaakceptowanie przyniesie Ci ulgę ❤️ 

Kampania edukacyjna ,,PlanujeMy nowe życie" Fundacji Amicus. Porozmawiajmy o macierzyństwie przy łuszczycy.

Kampania edukacyjna ,,PlanujeMy nowe życie" Fundacji Amicus. Porozmawiajmy o macierzyństwie przy łuszczycy.

 



W zeszłym roku miałam przyjemność wziąć udział w kampanii edukacyjnej ,,PlanujeMy nowe życie", której inicjatorem jest Fundacja Amicus Łuszczycy i ŁZS. Ma ona na celu m.in. zachęcenie pacjentów z łuszczycą do podejmowania rozmów z lekarzem prowadzącym tematu rodzicielstwa. Niestety wiele przyszłych rodziców chcących założyć rodzinę, często rezygnuje z leczenia, choć z obecną wiedzą medyczną wiemy, że można zaplanować macierzyństwo bez konieczności rezygnacji z leczenia choroby jaką jest łuszczyca.

Z badania ,,Rodzicielstwo i prokreacja w kontekście łuszczycy" wynika, że w związku z ryzykiem jakie niesie większość dostępnych terapii, 26,6% kobiet i ok. 10% męźczyzn chorych na łuszczycę zrezygnowało z leczenia po decyzji o podjęciu starań o dziecko. Ok. 60% uczestniczek i 55% uczestników badania nie rozmawiało na temat planów prokreacyjnych i bezpiecznej dla dziecka terapii łuszczycowej ze swoim lekarzem. Biorąc pod uwagę zapalny charakter choroby rezygnacja z leczenia może skutkować poważnymi konsekwencjami ze strony układu sercowo-naczyniowego czy zespołem metabolicznym.   

Nim zacznę przytaczać więcej badań wytłumaczę może czemu w ogóle zdecydowałam się wziąć udział w kampanii akurat na temat macierzyństwa. Obecnie nie jestem mamą jednak wiem, że któregoś dnia - jeśli tylko będzie mi to dane, zdecyduję się założyć rodzinę. To jedno z moich największych marzeń. Nigdy nie pomyślałam jednak, by w ogóle połączyć hasła łuszczyca, macierzyństwo i rozmowa z lekarzem prowadzącym. Dziś, jak się nad tym zastanowię zdecydowanie podejmę wtedy temat o możliwościach ewentualnego leczenia.  Gdy przeczytałam jak wiele osób rezygnuje z leczenia poświęcając swoje zdrowie bez większego zastanowienia się przyjęłam zaproszenie do kampanii PlanujeMy nowe życie. Mówmy o tym jakie mamy możliwości w walce o swoje zdrowie! Czas na więcej wyników badań przeprowadzonych w ramach kampanii. 


Rodzice z łuszczycą z obawy przed uwagami, czy nieprzyjemnymi spojrzeniami, obawiają się pójść z dziećmi na basen czy na plac zabaw. Jednak jedna z najtrudniejszych sytuacji występuje wtedy, gdy rodzic z łuszczycą rezygnuje z leczenia z obawy, że terapia może negatywnie wpłynąć na rozwój dziecka w okresie prenatalnym. Łuszczyca się zaostrza wpływając na cały organizm, ale także na późniejsze pełnienie roli rodzicielskiej. Podobna sytuacja występuje, kiedy matka nie podejmuje terapii, ponieważ pragnie możliwie długo karmić piersią. To nierzadko dramatyczne wybory.

Obciążenie łuszczycą jest szczególnie wysokie u kobiet, które zgłaszają niższy poziom szczęścia (kobiety: 18,5; mężczyźni 11,3% - niższa niż ogólna populacja)

i są bardziej narażone na stres (kobiety: >60%; mężczyźni: 42%) 

samotność: (kobiety: 25-28%; mężczyźni: 19-24%)

poczucie stygmatyzacji: (kobiety: 93,2%; mężczyźni: 78%)

i zmniejszoną aktywność seksualną  w porównaniu do mężczyzn (kobiety 33%; mężczyźni 19%)


Część mężczyzn biorących udział w badaniu Fundacji Amicus ze względu na swoje doświadczenia ze stygmatyzacją i cierpienie fizyczne z powodu łuszczycy, z obawy, że dziecko odziedziczy chorobę, podjęło decyzję o rezygnacji bycia rodzicem. 

Z przytoczonych liczb wyłania się ogromna potrzeba skierowania uwagi na osoby dotknięte łuszczycą. Planowanie rodzicielstwa, szczególnie przez kobiety, obarczone jest wieloma obawami, a jak wynika z wypowiedzi respondentów, również rezygnacji z terapii na rzecz chęci posiadania dziecka czy karmienia piersią. Przyszli rodzice dla dobra dziecka, dla jego zdrowia są gotowi poświęcić własne zdrowie. 

Ważne jest, aby kobiety współpracowały z lekarzem, aby ustalić jakie leczenie jest dla nich odpowiednie w czasie ciąży i podczas karmienia piersią oraz rozważyć środki ostrożności. 

Źródło: https://amicusfundacja.org/maybebaby/


Poznajcie moją historię



Efekty kampanii można było zobaczyć między innymi podczas ,,Dnia bez Kamuflażu"czy konferencji PSOLife ,,Łuszczyca i choroby współistniejące". 



Więcej badań i historii pozostałych bohaterów kampanii ,,PlanujeMy nowe życie" znajdziecie na stronie Fundacji Amicus




Łuszczyca - pielęgnacyjni ulubieńcy roku 2019

Łuszczyca - pielęgnacyjni ulubieńcy roku 2019




Ulubieńcy roku 2019 w kwietniu? Można by rzec, że rychło w czas ale nie ma chyba lepszego sposobu niż post tego typu by pokazać produkty przetestowane w ciągu ostatnich miesięcy. Od jakiegoś czasu planowałam ruszyć z serią postów "ulubieńców kosmetycznych miesiąca". Tych kosmetyków było jednak tak dużo, że postanowiłam zebrać je w całość do jednego dużego wpisu.
Kontynuacja ulubieńców będzie zależała od ilości nowych produktów na które warto według mnie zwrócić uwagę.
Post ten nie jest w żaden sposób sponsorowany. Choć większą część tych produktów dostałam od producentów do testów to moja opinia i ich obecność na tej liście to tylko i wyłącznie moja decyzja :)

Pamiętajcie jednak, że pielęgnacja skóry łuszczycowej jest bardzo indywidualna i przede wszystkim jest ona DODATKIEM do samego leczenia. Łuszczyca to nie jest tylko sucha skóra i wymaga ona specjalnego leczenia. Kosmetyki mogą nam wspomóc dbanie o skórę jak i leczenie ale nie możemy oczekiwać od balsamu z drogerii zaleczenia łuszczycy. Uprzedzam, że nie wszystkie opakowania udało mi się zachować do zdjęć więc niektóre zdjęcia będą się różnić. Wybaczcie mi też zmienne kolory zdjęć - robiłam je w naturalnym świetle. Zaczynajmy! Kolejność przypadkowa :)

- PRODUKTY DO MYCIA CIAŁA -


Dexeryl Cleansing Cream

Mój ulubieniec jeśli chodzi o produkty do mycia. Nie wiem, które to moje opakowanie ale zdecydowanie nie ostatnie. Nie ma substancji zapachowych ani mydła. Jest bardzo delikatny i zostawia skórę lekko nawilżoną. Sprawdzi się też do skóry atopowej. Używałam go też podczas pobytu w szpitalu. 5 razy tak!

Gdzie kupić? Apteka/superpharm/online: Dermo-cosmeshop.pl


DR DUDA żel siarczkowy

Z założenia kąpiele siarczkowe są dla szczęśliwców posiadających w domu wannę. Ten produkt powiedzmy, że wychodzi tym z prysznicem w domu naprzeciw, ponieważ świetnie się sprawdzi też i tam. Ja nalewam go na myjkę i tym zmywam obecnie cygnolinę. Uwielbiam produkty siarczkowe - ale wszystko zależy od tolerancji Waszej skóry. Warto najpierw sprawdzić czy Waszej skóry nie podrażni - dostępne są też mniejsze pojemności tego produktu - ja tu mam 1000g i starcza na baaardzo długo!

Gdzie kupić? Apteki/online: sklepdrduda.pl


DR DUDA Maska siarczkowa

Wiem wiem, opakowanie nie wygada najładniej ale niech będzie ono dowodem, że używam tego produktu, ok? Nie bez powodu jest ona u mnie na liście produktów do mycia ciała - używam jej właśnie pod prysznicem na koniec mycia. Dzięki temu, na skórze po umyciu zostaje tłusty film i nie muszę już natłuszczać ciała bezpośrednio po wyjściu z kabiny. Nie używam go jednak podczas każdej kąpieli. Powiedzmy, że używam jej dwa razy w tygodniu.

Gdzie kupić? Apteki/online sklepdrduda.pl


RAMER SPONGES gąbka do mycia ciała

Moje zupełnie przypadkowe odkrycie po którym chyba nigdy nie wrócę już do zwykłej gąbki. Nie da się opisać słowami - trzeba jej dotknąć :P Jest niesamowicie miękka, dzięki czemu jest bardzo delikatna i miła dla naszej skóry/ Klasyczne gąbki zdecydowanie podczas wysypu odradzam, ich częsta jednak szorstkość może podrażnić naszą skórę.
Można ją kupić w Wielkiej Brytanii bądź online - ale ja wygrzebałam ją w TK-MAXX - gdzie swoją drogą można znaleźć naprawdę fajne produkty do pielęgnacji łuszczycy. Dajcie znać, czy chcecie jakiś post co warto tam wyszukać :)

Gdzie kupić? Tk-maxx/online ramersponges.com


YOPE - Nawilżający żel pod prysznic

Uwielbiam wszystko co pachnie kokosem - ten produkt to po prostu miła odmiana po typowych dermokosmetykach, które często mają brzydki zapach lub nie mają go w ogóle. Pięknie pachnie ale nie podrażnia skóry i jest bardzo wydajny. Ma w sobie sole mineralne proteiny i witaminy. Czego chcieć więcej?

Gdzie kupić? Drogerie/online: yope.me


MYDLARNIA CZTERY SZPAKI Mydło słona lawenda z solą himalajską

To mydło jest po prostu piękne. Jego lawendowy - bardzo intensywny zapach sprawia, że jest idealnym początkiem relaksu tuż przed snem. Ma w sobie sól, która często ma dobre właściwości na skórę łuszczycową. Jako, że przez brak wanny (wspominam o tym już drugi raz w tym poście, rany!) nie mam możliwości by urządzić sobie kąpiel w soli to to sprawia, że o tym zapominam. Nie lubię ogólnie mydeł w kostce ale po tym zmieniłam zdanie, to była przyjemność. Skóra była bardzo przyjemna. Po kąpielach solnych skóra może być lekko podsuszona, ściągnięta. Po tym produkcie tego nie miałam, zapewne dzięki olejom które ma w składzie - kokosowy i rycynowy czy oliwa z oliwek ale ma też masło shea i niebieską glinkę francuską. Nic zbędnego w składzie nie znajdziemy. Cudownie!

Gdzie kupić? online 4szpaki.pl


- PIELĘGNACJA SKÓRY GŁOWY -




YOUR NATURAL SIDE Olej z pestek śliwki

Tym olejem mogłabym się oblać cała i nie przesadzam. Bardzo żałuję, że nie ma większej pojemności bo zużywam go w tempie ekspresowym. Olejuję nim włosy i skórę głowy - łuska ładnie się zmiękcza ale dodaję też do balsamu i kremu do twarzy. Do tego ma zapach nie, nie śliwki.. MARCEPANU, do którego (byle w czekoladzie!) mam małą słabość jednak wiem, że nie każdemu może on pasować bo jest bardzo intensywny. Polecany też jest do stosowania na łamliwe paznokcie - może warto spróbować jeśli macie łuszczycę paznokci? I kolejna polska marka w zestawieniu! Czad!

Gdzie kupić? Drogerie - np. Kontigo/online: yournaturalside.eu


VIANEK Tonik-wcierka do skóry głowy

Ten produkt nie będzie dla wszystkich. Nie wiem jak się sprawdzi przy większych zmianach bądź stanach zapalnych. Ja mam małe zmiany na moim skalpie ale ma w składzie m.in. cynk, skrzyp, łopian, miedź i pokrzywę - a tę kiedyś mama stosowała na moją skórę głowy jako kosmetyk DIY. Nawet jeżeli nie pomaga na skórę łuszczycową to zdecydowanie pomaga całemu skalpowi. Normalizuje bowiem pracę gruczołów łojowych. Jeśli jednak macie duże zmiany uważajcie z jakimikolwiek wcierkami - nie należy pocierać zmian zbyt mocno.

Gdzie kupić? Apteki/online sylveco.pl


NATURATIV - Szampon dla delikatnej skóry głowy

Pod koniec zeszłego roku odeszłam od szamponów typowo dla skóry łuszczycowej bo nie lubią ich moje włosy. Zdecydowałam się przejść na delikatne szampony i szczerze? Nie widzę większej różnicy pod kątem łuszczycy - szampony mamy zbyt krótko na głowie by mogły konkretnie i leczniczo zadziałać na nasz skalp. Od kiedy używam bardziej naturalnych i delikatnych szamponów moja skóra głowy ma się znacznie lepiej - i to do niej powinniśmy dopasowywać swój szampon! Dopiero odżywkę czy maskę dobieramy do naszych włosów.
Gdy zdarzyło mi się używać zwykłych drogeryjnych szamponów moja skóra głowy strasznie swędziała a łuszczyca tylko pogarszała. Warto więc zwrócić na to uwagę.

Gdzie kupić? Drogerie - Douglas/Kontigo/online: naturativ.pl


DUCRAY Kertyol P.S.O. Koncentrat do stosowania miejscowego

Produkt ten można używać miejscowo zarówno na ciele jak i skórze głowy. Ułatwia pozbycie się łuski. Można zostawić na całą noc i rano nie będzie problemu ze zmyciem z włosów. Warto wyczesać delikatnie łuskę, która odejdzie grzebieniem.

Gdzie kupić? Apteka/online: dermo-cosmeshop.pl


PHARMACERIS Emotopic Preparat 3w1 Intensywnie natłuszczający do ciała

Używałam go jedynie do nawilżania skóry - choć można używać go również do kąpieli.
Super się sprawdza do nawilżania po myciu jak i pójściem spać jeśli nie lubimy tłustych produktów nakładać na noc. Troszkę się ,,mazia" ale szybko wchłania więc można użyć też rano. Fajnie zmiękcza skórę i daje jej ukojenie. Jeśli swędzi Was skóra spróbujcie wsadzić go na chwilę do lodówki przez smarowaniem ;)

Gdzie kupić? Apteki/superpharm/online: emotopic.pl


PHARMACERIS Emotopic - cała seria dla skóry atopowej

Tak naprawdę każdy z tych kremów lubię. Są do siebie bardzo podobne - w składzie mają olej konopny i canola. Ten mniejszy krem na egzemę wzięłam ze sobą na wyjazd w góry gdzie wiedziałam, że skóra będzie zmarźnięta ale też zmęczona wodą w basenie. Sprawdził się świetnie. Jest treściwy ale się fajnie wchłania i nie zostawia tłustego filmu. Wszystkie dawały ukojenie gdy swędziała mnie skóra.

Gdzie kupić? Apteka/superpharm/online: emotopic.pl


HAGI Ochronna Pomada do ciała z olejem rokitnikowym

To jest dobra mobilna rzecz. Mały balsam w sztyfcie - jeśli potrzebujecie i macie możliwość szybko natłuścić się w ciągu dnia lub chcecie coś zabrać o minimalnej wielkości na krótki wyjazd to ten produkt może się Wam sprawdzić. W ciągu dnia wystarczy chwila by natłuścić zmiany kiedy nie mam na to czasu.  Dobry będzie na przykład na siłownie jeśli bierzemy tam prysznic a nie chcemy maziać się zwykłym balsamem (po każdej kąpieli nawilżamy skórę!)
P.s - nada się do samolotu, nie będzie uznany za ciecz ;)


Gdzie kupić? Drogerie (np. Kontigo)/online: hagi.com.pl


DEXERYL - krem emolientowy

Mój ulubiony balsam. Bez zapachu - myślę, że już zawsze będzie na mojej łazienkowej półce. Po prosty :) Zmiękcza skórę, używam go zawsze na noc.


Gdzie kupić? Apteka/superpharm/online: dermo-cosmeshop.pl


MYDLARNIA CZTERY SZPAKI  Superlekki olejek do ciała lawenda i ylang

Tak jak wcześniej mówiłam o ich lawendowym mydle tak właśnie z tym olejkiem tworzą duet idealny wieczornej pielęgnacji. Niekoniecznie lubię używać olejków na noc ale ten mi zupełnie nie przeszkadzał a jego mocny lawendowy zapach ułatwiał mi zasypianie ;) Jak zresztą widać na załączonym obrazku wykorzystałam go do ostatniej kropli. Co ważne ma w składzie między innymi olej ze słodkich migdałów który jest polecany przy łuszczycy. Ma też olej jojoba, który ma właściwości przeciwzapalne. Dodatkowo olejek eteryczny ylang (który ogólnie jest afrodyzjakiem!) w aromaterapii wspiera układ nerwowy redukując stres - czyżby produkt idealny?

Gdzie kupić? online: 4szpaki.pl


VISPLANTIS Atopy Skin Skoncentrowany krem lipidowy do ciała

Fajnie się spisał rano do wsmarowania na szybko bądź na nawilżenie skóry po naświetlaniu lampami - gdzie ta lubi jednak swędzieć. Ma w sobie kwas betulinowy, betuliny i iridoidy, które ograniczają skłonność skóry do stanów zapalnych.

Gdzie kupić? Apteka/online: visplantis.pl


SORION Krem

O tym produkcie zapewne już słyszeliście. Pierwszy raz styczność z tym produktem miałam wiele lat temu kiedy to dostałam go w prezencie przywiezionego z czeskiej apteki. W naszych aptekach niestety go nie ma ale są dystrybutorzy, którzy do nas go sprowadzają. Wiem też, że w Niemczech również można go dostać ale często trzeba go zamówić z hurtowni. Jest to bardzo treściwy krem o specyficznym zapachu. Jest naprawdę ok zarówno na łuskę jak i zmiany bez niej by je dobrze natłuścić. Uważam jednak, że trzeba go trochę poużywać i być naprawdę systematycznym. Żałuję, że nie mam go już prawie w ogóle bo jestem ciekawa jak by się zachowywał w duecie z cygnoliną: cygnolina, kąpiel, maść cholesterolowa i na noc Sorion. Może kiedyś spróbuję i dam Wam znać! Jeżeli chcecie najpierw go przetestować na własnej skórze to mają też mniejszą pojemność :)
Aha! - używamy go raczej tylko na zmiany. Dystrybutor mówił, że warto używać go na początku nawet trzy razy dziennie a później zejść do jednego razu dziennie - teraz byłaby na to idealna pora, więc żałuję podwójnie, że się kończy!

Gdzie kupić? Zagraniczne apteki/online: sorionpolska.pl


CIEN Food for skin - nawilżający balsam do ciała z olejem migdałowym

Wstawiam go jako ciekawostkę. Balsam jak balsam ale ma w sobie olej ze słodkich migdałów, który jak wspomniałam wcześniej jest polecany przy łuszczycy. Niezły skład - jest wegański, co wiem, że dla wielu osób jest istotne oraz cena.. Kupiłam go za jakieś 5zł. Jeśli więc Wasz budżet troszkę kuleje, warto na niego spojrzeć. Używałam go po kąpieli i był naprawdę ok :)

Gdzie kupić? Lidl - niestety nie mogłam znaleźć go w sklepie online ale powinien być w każdym stacjonarnym.




Jeżeli dobrnęliście do końca dajcie znać czy był tu jakiś kosmetyk, którego nigdy jeszcze nie używaliście bądź jakie są Wasze ulubione do skóry łuszczycowej. Bardzo chętnie się zainspiruję i poznam Wasze typy i opinie na ich temat! 🐞


Copyright © Byladybug.pl , Blogger